piątek, 19 października 2012

!

Po przeczytaniu tego wchodzisz na ---> http://storyy-of-my-life.blogspot.com/
to moje nowe opowiadanie.

wtorek, 4 września 2012

Kończe to...

Niby miałam pisać te rozdziały, ale tego nie robię. Ma to związek z tym że nie podoba mi się to opowiadanie. W takim wypadku zostało mi tylko skończyć z nim. Ale spokojnie, założę nowy. Mam napisane do niego 3 rozdziały. A jeśli ktoś to czyta i ciekawi go, co z tym blogiem , którego miałam prowadzić z Olą, to nie ma go. Nie doszłyśmy do żadnego porozumienia. Była sprawa nad którą Ola miała się zastanowić i nie dostałam odpowiedzi co myśli. Trudno. Jak już założę stronę podam link tutaj oraz na moim twitterze.

wtorek, 21 sierpnia 2012

To nie moja wina!

Próbuje wstawić nowy rozdział, ale wyskakuje mi jakiś błąd, że jest problem z 'zapisaniem lub opublikowaniem'. Ale skoro to mogę wstawić to ni bardzo ogarniam. No cóż.... Jeśli się nie uda dziś to spróbuje jutro. Właśnie o tym chciałam poinformować was w tej krótkiej notatce. 

piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 10

Stałam właśnie koło willi ciotki. Czekałam aż ktoś mi otworzy. Nie wiedziałam czy Natalka tu jest, ale moje podejrzenia potwierdziły się gdy otworzyła mi drzwi. Na jej twarzy malowały się wyraźne zakłopotanie i niepewność.
- Co ty tu robisz?
- Szukam cię. Wszyscy cię szukają. I panikują. Co ty sobie myślałaś? Że tak po prostu przed nami uciekniesz?
- Nie, ale proszę, zrozum mnie. Nie jestem w stanie mieszkać z chłopakami pod jednym dachem.
- Ja to doskonale rozumiem. Ale mogłaś komuś powiedzieć, że się wynosisz.
- No wiem. Przepraszam. To mnie po prostu przerosło.
- Okej. Więc teraz będziesz tu mieszkać?- Postanowiłam zmienić temat.
- Chyba tak.
- A nie lepiej by było gdybyś się do mnie przeprowadziła?
- Raczej nie. Oni tam za często będą.
- No dobra. A wpuścisz mnie do środka czy będziemy gadać w drzwiach?
- A, już. Przepraszam. - Zaczęłyśmy się chichrać jak głupie. - Idź usiądź do salonu, a ja zrobię nam kawy. I ciotki nie ma. Pojechała do jakiś znajomych.
- Oki.
Usiadłam na wygodnej kanapie i czekałam na siostrę. Nagle ktoś podchodząc do mnie od tyłu zatkał mi czymś usta i nos. Po chwili straciłam przytomność.


: Natalka :

Nie chciałam tego zrobić, ale nic innego nie przychodziło mi do głowy. Dowiedziałam się wczoraj, że ciocia ma w piwnicy pokój, do przetrzymywania ludzi. Wprawdzie dość mnie to przestraszyło, ale z jakiegoś powodu postanowiłam u niej zostać. Nie mam pewności czy ciocia jest psychicznie chora, czy to po prostu głupota, ale nic. Wiem że nie będzie mi miała za złe jeśli go użyje. Asia nie była wcale ciężka, więc nie sprawiło mi problemu zniesienie jej po schodach. Wniosłam ją do małego pokoiku z łóżkiem i lampką. Nie było żadnego okna. Położyłam siostrę na łóżku, po czym wyjęłam jej telefon z kieszeni i wychodząc zamknęłam żelazne drzwi na klucz. Nie chciałam żeby chłopcy dowiedzieli się gdzie ona jest, więc w razie gdyby postanowili namierzyć jej telefon wyłączyłam go. Jeszcze później go wywiozę gdzieś indziej. Poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do dużego okna i wyciągnęłam paczkę papierosów. Co ja robię? Porywam siostrę? Moją ukochaną, młodszą siostrę?


: Asia :

Obudziłam się. Leżałam na łóżku w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczyłam zarys jakichś drzwi. Ostrożnie podeszłam do nich. Chciałam je otworzyć, ale to okazało się nie możliwe, ponieważ nie było klamki. Zaraz, zaraz. Co się właściwie stało? Czy to sprawka Natalki, że tu siedzę? Niemożliwe. Dlaczego miałaby mnie tak urządzić? Mimo wszystko byłam pewna że to ona. Zauważyłam coś w kącie. Była to lampka. I nawet działa. Przynajmniej będzie coś widać. Tylko co ja mam robić? Położyłam się na łóżku. Harry i reszta na pewno się zorientują że mnie nie ma. W końcu miałam do nich iść wieczorem. Mam nadzieję że coś zrobią. Z takimi myślami zasnęłam. 



Wreszcie udało mi się coś napisać. Nie wiem czy to jest dobre. Sami oceńcie. Pomysł na rozdział podsunęła mi Ola (ona będzie wiedzieć że to o niej) której bardzo za to dziękuję.
Mam jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Wraz z Alexandrą zakładamy (a przynajmniej planujemy) założyć nowego bloga. Co z tego będzie to nie wiem, bo jak my się za coś zabierzemy to tego nie skończymy. Po prostu nie da się pracować co chwila śmiejąc się z wszystkiego. 


W każdym razie błagam
KOMENTUJCIE. 

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział 9


Obudziłam się koło 9, ponieważ ktoś cały czas do mnie dzwonił. Nie miałabym nic przeciwko gdyby nie fakt że to mój wolny dzień. Nie chciałam odbierać, ale tajemnicza osoba nie dawała za wygraną. Zrezygnowana wstałam z łóżka, wzięłam do ręki komórkę i odebrałam.
- Asiu, jest u ciebie Natalka? - zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć odezwał się Hazza
- Nie. A czy coś stało?
- Nie ma jej! Cały dom przeszukaliśmy i nigdzie jej nie ma!- prawie krzyczał
- Oj faktycznie powód do budzenia innych. Wyszła gdzieś na miasto czy coś. - Sama nie wierzyłam w to co mówię szczególnie po jej wczorajszej reakcji. Byłam tak głupia że jak moja siostra wybiegła z budynku , zamiast pobiec za nią poszłam do domu.
- Nie. Nigdzie nie ma żadnej jej rzeczy. Żadnych ubrań, żadnych kosmetyków. I nie odbiera telefonu.
- Dobra. Zaraz się ogarniam i pędzę do was.
Rozłączyłam się.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i uczesała w kitkę. Wzięłam deskę. Jeszcze tylko zamknęłam drzwi i pojechałam do chłopaków. Nie miałam za daleko, więc droga zajęła mi z 10 minut. Weszłam do nich bez pukania, bo znając ich i tak by pewnie nie usłyszeli. W salonie siedział Hazza. Przytuliłam go na powitanie. Powiedział, że Niall siedzi w kuchni, Liam oraz Zayn są na górze i próbują się dodzwonić do mojej siostry, a Louis wyszedł gdzieś przed chwilą.
- Wiesz dlaczego mogła uciec? - Znałam odpowiedź na to pytanie.
- To chyba chodzi o Liama. Jak wczoraj wyszłyśmy zobaczyła go całującego się z jakąś laską.
- O fuck. A nie wiesz gdzie mogła uciec??
No właśnie. Gdzie ona mogła uciec.? Nie wiem czy znalazła tu jakichś przyjaciół u których teraz jest. Ale przecież ciotka niedawno wróciła. Nie wiem.
- Asia?
- A. Przepraszam. Zamyśliłam się.
- Spoko. Pytałem, czy ta wasza ciotka już wróciła.
- Czytasz mi w myślach czy co? Wróciła.
- To proponuje pojechać do niej zobaczyć.
- Niby racja, ale chyba sama do niej wpadnę.
- Jeśli tak wolisz to zgoda.




Wiem że rozdział jest bardzo krótki, ale musiałam w końcu coś wstawić, a za chwilę wychodzę i wracam w niedziele i boję się że po powrocie mi się odechcę. Oczywiście przepraszam BARDZO, BARDZO, BARDZO. Pod ostatnim wpisem obiecywałam poprawę jeśli chodzi o terminy wstawiania i nic. Więc przepraszam. Mam nadzieję że ktoś to jeszcze będzie czytać.
 

poniedziałek, 9 lipca 2012

Rozdział 8


:Natalka:

Wczoraj, koło północy, zadzwoniłam do siostry. Powiedziałam jej co się stało. Rozmawiałyśmy z pół godziny. W między czasie umówiłyśmy się na spacer dzisiaj o 11. Do spotkania było dwadzieścia minut, a park, w którym się umówiłyśmy był 5 minut drogi od chłopaków. Na dworze było ciepło więc ubrałam się w to. Nie chcąc czekać bezczynnie w pokoju postanowiłam już wyjść. Schowałam telefon do kieszeni i po cichu opuściłam budynek. Udało mi się wyjść niezauważenie. Powolnym krokiem ruszyłam przed siebie. Myślałam o wczorajszym wieczorze i oczy momentalnie mi się zaszkliły. 'Ale dlaczego? Przecież ja go nie kochałam!'
Może właśnie o to chodziło. Nie kochałam go. I potwornie zraniłam. Po co ja wogóle zaczynałam ten związek?!
Akurat weszłam do parku. Wątpiłam, że Asia dotarła przede mną więc usiadłam na pierwszej lepszej ławce i czekałam…..

:Asia:

Kiedy usłyszałam zapłakany głos siostry wiedziałam, że chodzi o Liam'a. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu, więc postanowiłam już wychodzić. Na dworze było wyjątkowo ciepło jak na Londyn. Byłam ubrana w to (bez torebki). Złapałam klucze i już byłam za drzwiami. Zamknęłam je jeszcze na klucz i poszłam. Czułam się dziwnie bo ostatnio wychodziłam tylko z deską w ręku. Droga do parku nie była długa więc szybko się w nim znalazłam. Zobaczyłam Natalkę na ławce...

:Natalka:

- Cześć siostrzyczko - Usłyszałam znajomy głos.
- No hej - Spojrzałam na jego właścicielkę.
- To powiedz mi co takiego się wydarzyło. - Mówiąc to usiadła obok mnie.
- Ja...no nie, nie ja...Liam...on ze mną...zerwał. - Popatrzyła w chodnik.
- Słońce, tak mi przykro. Co się stało?
- No bo, on stwierdził, że ja to chyba go nie kocham. Że wole Zayn'a.
- A...to nie prawda? - zapytała nieśmiało
- No prawda, ale to nie jest przyjemne jak chłopak Cię tak krzywdzi.
- Ty go krzywdziłaś bardziej. - Tym razem popatrzyła na mnie jakby z wyrzutem.
- Dobra. Przestańmy o tym gadać! Chodźmy poprawić mi humor. - Jej gadanie tylko mnie dobijało.
Rozmawiając o przyjemniejszych rzeczach (nie wiem sama jakich ;p) skierowałyśmy się w stronę Starbucksa. Zamówiłam 'Vanilla Frappuccino' (słodki krem waniliowy zmiksowany z lodem i udekorowany bitą śmietaną) , a moja towarzyszka 'Caramel Frappuccino' (Słodka kremowa kawa zmiksowana z lodem, mlekiem i syropem karmelowym, udekorowana bitą śmietaną i gęstym sosem karmelowym) . Już chciałam wyjść z budynku, gdy moją uwagę przykuła całująca się para przy stoliku w koncie. Byłoby mi to obojętne, gdyby nie fakt, że to był Liam z jakąś blondyną. Nie czekając na siostrę uciekłam do domu. To co zobaczyłam w korytarzu przerosło mnie. ' Co oni, umówili się czy co?!' Przy ścianie stał Zayn i obmacywał jakąś plastik w skąpym stroju. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz.
'Nie mogę tu zostać. Muszę się wyprowadzić.' - Tylko taka myśl chodziła mi po głowie... 



Tak, Tak, Wiem. Nie pisałam BARDZO, BARDZO długo. Sama nie wiem czemu i nie umiem się usprawiedliwić. Moje myśli krążą do okoła czegoś innego, ale to żadne wyjaśnienie. 
Na pewno będę wstawiać nowe rozdziały częściej. 
I jeszcze mam wcale nie oryginalną prośbę. Proszę, jeśli czytasz to skomentuj. Chce wiedzieć czy wogóle opłaca mi się to kontynuować.

sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział 7


Oczami Asi:

Po prostu mnie zatkało. Harry mnie kocha. Bardzo mnie to cieszyło, ale ja nie miałam pewności co właściwie czuję. Bo Jacka na pewno nie kochałam. Był dobrym przyjacielem, pochodził z Polski, a jego ojciec był moim szefem. Miło się z nim spędzało czas oraz lubił to co ja. Ale to nie miłość.
- Wiesz... ja nawet nie wiem co powiedzieć.- Spojrzałam na chłopaka. Patrzył w podłogę.
- Rozumiem, że wolisz tego gościa, ale chciałem, żebyś wiedziała co czuję.- Tym razem on spojrzał na mnie. Miał łzy w oczkach.
- On ma na imię Jacek i nic do niego nie czuje. To tylko przyjaciel, który kocha deskorolkę tak samo mocno jak ja.
- Więc nie chodzisz z nim? I nie chcesz?- Zapytał z nadzieją.
- Nie. Ale nie jestem pewna co czuje do ciebie.
- Och. Ale mam jakieś szanse?
- Jasne. Spędźmy ze sobą trochę czasu. Zobaczymy co z tego wyjdzie.- Posłałam mu wesoły uśmiech.
- Jestem jak najbardziej za.
Nie wiem z czego, ale zaczęliśmy się śmiać. Potem został u mnie do 20.





Oczami Natalki:

Siedziałam na łóżku u siebie w pokoju. Chociaż może trudno to nazwać moim pokojem skoro nigdy w nim nie spałam. Zawsze spałam u Liama. W każdym razie miałam włączonego laptopa i patrzyłam co nowego na fb, kiedy wszedł mój chłopak.
- Hej kotku. Coś się stało?- Nie miał za wesołej miny. Wręcz przeciwnie.
- Powiedzmy. Mam do ciebie pytanie.- Zatrzymał się na chwilę. Chyba nie wiedział jak powiedzieć to co chciał. Trochę się bałam. Nie miałam pojęcia o co chodzi.- Powiedz, czy coś cię łączy z Zayn'em?
No i mnie zatkało. Nie chodziłam z Zayn'em, ani nic, lecz chciałam. Bardzo mi się podobał. Takie ciacho z niego.
- Dlaczego tak uważasz?
- Bo widzę jak na niego patrzysz? I jak on patrzy na ciebie?
“Chwila, co?! Jak on na mnie niby patrzy”
- Eeeeee…nie chodzę z nim.- Zrobiłam głupią minę i spojrzałam w podłogę.
- Ale wolała byś!- Wiedział. Nie miałam pojęcia jak z tego wybrnąć. Chciałam mu powiedzieć w jak najdelikatniejszy sposób, że naprawdę wolę Zayn'a.
- Liam, przepraszam. Masz rację wole Zayn'a, ale to co przeżyłam z tobą było naprawdę wspaniałe.- Wiedziałam że to co mówiłam było mega głupie. Nic innego nie przyszło mi do głowy.
- Dobra, przestań. Nie będę się z tobą kłócić. Wolisz Zayn'a to trudno.- Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 6


(miesiąc po tamtym)

Oczami Harr'ego:

Dlaczego moje myśli zawsze muszą krążyć dookoła Asi?. Codziennie o niej myślę i nie mogę tego opanować. Gdybym chociaż miał u niej szanse. Niestety nie mam. Ona woli tego swojego sąsiada. Nie wiem co dokładnie jest między nimi, ale musi być duże, a przynajmniej większe niż do mnie. Spędza z nami czas, ale za krótko. Zawsze w pracy podczas przerw on jest z nią. Kiedy skończy zmianę wychodzą gdzieś razem. To strasznie denerwujące. Nie mam nawet okazji powiedzieć jej co czuje.
- Harry, słuchasz mnie? - Zapytał zdenerwowany Liam. Wydaje mu się, że Natalii bardziej podoba się Zayn.
- Owszem stary. Mogę powiedzieć ci tylko tyle: pogadaj z nią o tym!
- Ale co mam jej niby powiedzieć? Bo ja nie chciałbym jej stracić.
- Zapytaj się jej czy coś łączy ją z Zaynem.
- I co to niby da?
- Coś na pewno. Sorka chłopie. Muszę wyjść.
Wstałem z fotela, założyłem buty i wyszedłem. Bardzo chciałem się zobaczyć z Asią. Miałem nadzieję, że będzie w domu. Dotarłem pod jej dom, podszedłem do drzwi, zapukałem w nie. Kiedy drzwi się otworzyły chciałem coś powiedzieć, ale wyszła za nich jakaś kobieta po siedemdziesiątce.
- Eeeee. Dzień dobry? Jest Asia? - Zapytałem bardzo niepewnie.
- Oj, kochaniutki. Domy pomyliłeś. Dziewczyna o imieniu Asia mieszka tam. - Pokazała palcem dom obok.
- O matko. Przepraszam. - Zrobiło mi się głupio.
- Nic się nie stało. Do widzenia. - Z cichym śmiechem zamknęła drzwi.
Nie chcąc długo o tym myśleć ruszyłem do wskazanego domu. Powoli podszedłem do drzwi, zapukałem wystarczająco głośno, żeby usłyszała. Nic nie nastąpiło. Ponownie zapukałem. Znowu nic.
“Czyli jednak nie ma jej w domu” - pomyślałem.
Zrezygnowany usiadłem na schodach i wszystko wskazywało na to, że zasnąłem.

- Hej. Obudź się.- Otworzyłem oczy i ujrzałem boginię. Miała na sobie taki zestaw, a obok niej leżała deskorolka.
- Co ja tu robię? - Zorientowałem się, że leżę na jej schodach. Szybko wstałem.
- Nie wiem. Właśnie przyszłam, a ty spałeś.
Ach, no tak. Już wiedziałem co tu robiłem.
- Przyszedłem, bo chciałem z tobą porozmawiać. Mógłbym?
- Jasne. - Po tym otworzyła drzwi i pokazała, żebym poszedł za nią.
Nie miała tak dużego domu jak my, ale był uroczy. Pokazała, żebym usiadł na fotelu w salonie. Sama poszła zanieść deskę do jakiegoś pokoju.
- No to o czym chciałeś pogadać?- Zapytała gdy wróciła.
- Emmm.....Słuchaj, wiem że nie spędzamy ze sobą za dużo czasu, a dodatkowo ty wolisz.... no... tego chłopaka co zawszę z nim jesteś w tym barze, ale ja...... kocham cię. - Czekałem na jej reakcję. Nie odezwała się przez jakąś minute. Widać, że była w szoku.





Może jest beznadziejny, ale musiałam coś wstawić, żeby mnie koleżanka nie zjadła.
Wiem. Nie pisałam nic od niedzieli. To dlatego, że moja klasa miała wycieczkę, a ja na nią nie jechałam, więc nie miałam zbytniego natchnienia ( o ile byłam w domu). 

JAK NIE BYŁO MOTYWACJI TO NIE BYŁO ROZDZIAŁU!!!
Proszę, komentujcie. 

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 5


(tydzień później)

Oczami Natalki:

Mimo codziennych poszukiwań nadal nikt nie znalazł zguby. Chciało mi się płakać. Nie wiedziałam co się z nią dzieje, jak się czuje, ani co robi. Siedziałam z chłopakami w salonie i oglądaliśmy jakiś film, lecz nie mogłam się skupić na akcji. Zayn to zauważył.
- Ej, spokojnie. Znajdziemy ją. - Przytulił mnie. Było to miłe.
- Mama nadzieję. - Co prawda teraz nikt nie szukał, ale to dlatego że postanowiliśmy zrobić przerwę.
Po jakiś dziesięciu minutach dostałam SMSa. Numer był nieznany. Przeczytałam go i mnie zatkało. Po policzkach zaczęły płynąć mi łzy szczęścia. Pokazałam telefon chłopakom. Widać było że ulżyło im tak samo jak mi. Asi nic nie jest i chce się spotkać za godzinie w tej małej knajpce niedaleko nas. Szybko odpisałam że będziemy. Pobiegłam na górę zmyć trochę rozmazany makijaż. Nie zrobiłam nowego, bo mógł skończyć tak jak ten. Po zakończeniu całej operacji zeszłam na dół. Chłopcy byli gotowi więc wyszliśmy.
Dwadzieścia minut i byliśmy na miejscu. Zajęliśmy stolik pod oknem i czekaliśmy, bo byliśmy przed czasem. Niall oczywiście zamówił sobie jedzenie. Podwójną porcję frytek z kotletem. Kiedy kelnerka przyniosła mu zamówienie, mnie zatkało. To była Asia.
- Co ty tu robisz?
- Przyniosłam mu zamówienie, ale jeśli tego pragniecie to zabiorę je z powrotem. - Uśmiechnęła się do Niall'a.
- Nieee. Nie rób mi tego. Nie odbieraj mi mojego największego skarbu. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Siostra dosiadła się do nas. Gadaliśmy chwilę co u nas, co u niej. Kiedy w rozmowie było coś o mnie i Liamie patrzyła na mnie z pod przymrużonych powiek, ale tak, aby nikt nie zobaczył. Oprócz tego była to przyjemna rozmowa.
- Więc przechodziliście tym chodnikiem codziennie, nawet kilka razy was widziałam, ale nie wpadliście na pomysł zajrzenia tu? Hahahahaha.
- To nie jest śmieszne. Naprawdę się martwiliśmy.


Oczami Asi:

Wydawało mi się śmieszne, że mnie nie znaleźli nawet dzięki Niall'owi. Kiedy uznałam, że nigdy tu nie wejdą, napisałam do nich.
- Chodź już. Skończ gadać.
Jak ta kelnerka mnie denerwowała. Cały czas tylko mi rozkazywała. Co mnie obchodzi, że pracowała tu przede mną. Chyba miałam prawo do przerwy?! Nie zmieniało to jednak faktu, że potrzebowała pieniędzy.
- Przepraszam kochani, muszę iść.
Wydaje mi się, że chcieli coś jeszcze powiedzieć, ale odeszłam. Poszłam do pokoju na zapleczu, założyłam fartuszek i ruszyłam obsłużyć stolik na środku.
- Czy mogę przyjąć zamówienie?
- Jasne. Poproszę mocno wypiekany stek oraz twój numer telefonu. - Spojrzałam na gościa. To był ten co pokazał mi lokal.
- Za stek 18, a numeru nie dam. - Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Nie bądź taka. Wiem, że się nie znamy, ale wtedy chciałem z tobą pogadać. Niestety śpieszyłem się. To chociaż teraz pogadajmy.
- Nie mogę. Przed chwilą zrobiłam sobie przerwę. Za kolejną mnie zwolnią. - Miałam grymas na twarzy.
- Jeśli pogadam z twoim szefem to nie zwolnią.
- To kim ty jesteś?
- Jego synem. Jacek mam na imię.
- Asia.
Faktycznie był podobny do tego zgreda z biura.



Oczami Liam'a:

Gdy zobaczyliśmy Asię ulżyło nam, nawet bardzo. Musiała kontynuować pracę, ale byłem pewny, że jak już wiemy gdzie jest, to jeszcze do niej przyjdziemy....





Ten rozdział dedykuje Natalce ;*

piątek, 1 czerwca 2012

Rozdział 4


Oczami Natalki:

Wiedziałam, że nie powinnam tego robić, ale nie wykorzystanie takiej okazji było po prostu głupie. Tylko szkoda mi było Asi. Widać było, że się wkurzyła.
Z salonu nie dochodziły dźwięki kłótni, więc musieli już skończyć. Dobrze myślałam. Siedzieli na kanapie i fotelach rozmawiając o jakimś filmie.
- Gdzie Asia? - Zapytał Harry
- Chyba na górze. Pokłóciłyśmy się i uciekła. - Odparłam obojętnym tonem.
- Dobra. To idę do niej.
- Spoko. - Odpowiedziałam, a gdy zniknął zapytałam - To o czym gadacie?
- A o tym jaki film oglądamy wieczorem. - Liam posłał mi uśmiech i pocałował w usta. Nie czułam żadnej chemii, ale nie po raz pierwszy byłam z chłopakiem do którego mnie nie ciągnęło.
- Więc jaki? - Udawałam zaciekawioną, choć tak naprawdę nie obchodziło mnie to. Zwyczajnie nie chciałam się z nim całować.
- To będzie niespodzianką.
- Nie lubię niespodzianek.
- To polubisz. - Puścił oczko i się odsunął.
Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, kiedy z góry chłopak zaczął nas wołać. W jego głosie było słychać panikę. Szybko pobiegliśmy na górę.
- Co się stało? - Lou zadał pytanie.
Wiedziałam, że jesteśmy w pokoju, w którym miałam spać z siostrą, mimo tego, że jeszcze tu nie byłam. Niestety w pokoju nie było nic, oprócz moich walizek.
- Gdzie ona jest?! - Krzyknęłam zanim Harry odpowiedział Louis'ow.
- Tu jest list, który leżał na łóżku. - Podał mi, więc przeczytałam.

Nie wiem kto to czyta, ale jeśli któryś z chłopaków to mówię przepraszam.
Dopiero drugi dzień mieszkamy u was, a już doprowadzamy
do kłótni. Jeśli czytasz to ty, Natalko, to przekaż im tą kartkę. Przy okazji.
Nie wiem co zamierzasz teraz robić, ale ja na pewno tu nie zostanę.
Sama nie wiem gdzie pójdę. Mam wszystko czego potrzebuje więc nie martwcie
się o mnie. Liczę, że będzie wam się układać lepiej.
Asia.

Po przeczytaniu tego nie wiedziała co robić czy jak się czuć. Dałam kartkę reszcie. Mieli chyba to samo co ja. Z tą różnicą, że mi do oczu napłynęły łzy. Zaczęłam ryczeć jak dziecko. Miałam świadomość, że to przeze mnie. Położyłam się na łóżku ciągle płacząc. Reszta podchodziła do mnie próbując pocieszyć. Bez skutku. Po jakimś czasie zmęczyłam się płaczem i zasnęłam.




Oczami Asi:

Była 11, a ja szłam przez miasto ciągnąc walizkę. Nie chciałam spędzić reszty dnia w taki sposób więc znalazłam niedaleko tani hotelik. Pokoje nie były duże, ale przytulne. Zapłaciłam narazie za jedną noc. Na więcej nie było mnie stać. Potrzebowałam pieniędzy. Jedynym rozwiązaniem była praca. Musiałam znaleźć ją szybko, więc zaraz po zakwaterowaniu się wyruszyłam na poszukiwania. Chodziłam po mieście dobre trzy godziny, po czym zgłodniałam. Zapytałam przechodzącego chłopaka gdzie jest jakaś knajpka. Powiedział, że ulicę dalej moją dobre jedzenie. Podziękowałam mu i ruszyłam we wskazanym kierunku. Doszłam do budynku i spojrzałam na drzwi. To była moja szansa. Była tam przyklejona kartka z napisem:

Potrzebna pomoc. Przyjmę od zaraz.

Weszłam do środka i zapytałam kelnerki, czy to ogłoszenie jest aktualne. Było. Zaprowadziła mnie do właściciela lokalu. Po krótkiej oraz łatwej rozmowie założyłam strój roboczy i zaczęłam pracę...


Oczami Harr'ego:

Widziałem jak Natalka cierpi więc starałem się ją pocieszać. Niestety ja w środku czułem się tak samo jak ona. Fakt. Nie znałem dziewczyn za długo, ale najwyraźniej zakochałem się w Asi. Było mi strasznie smutno, że uciekła, obwiniając się za naszą kłótnię. Postanowiłem, że nawet gdybym musiał przeszukać każdy centymetr Londynu zrobiłbym to. Po prostu musiałem ją znaleźć.!


Olu! Ten rozdział jest napisany specjalnie dla cb. ♥
Bardzo bym prosiła o komentarze ;) 

Rozdział 3


Gdy się obudziłam pomyślałam, że coś musiało mi się przyśnić. Lecz gdy rozejrzałam się po pokoju, ogarnęłam się, że to nie był sen. Byłam w domu chłopców z mojego ulubionego zespołu. Spojrzałam na wyświetlacz w telefonie. Była 830. Nie wiedziałam czy ktoś już wstał, ale sądząc po braku siostry raczej musiała. Postanowiłam się ubrać. Poszłam do łazienki, więzłam szybki prysznic, umyłam zęby i założyłam to: ciuchy .  Zeszłam na dół. W salonie siedział Louis. Oglądał jakąś kreskówkę. Nie wiem co to było bo nie znam się zbytnio na bajkach. Musiał usłyszeć jak schodzę, bo się odwrócił.
- Hej. Jak się spało? - Uśmiechnął się miło
- Nie najgorzej. Chociaż zastanawiam się gdzie Natalka.
- Wczoraj zasnęła w ogrodzie i Liam wziął ją do siebie do pokoju.
- Co??!!
- Oj, spokojnie. To że byli w tym samym pokoju nie znaczy, że coś tam zaszło.- Zaczął się śmiać.
W zasadzie miał rację, a Nata była już dorosła, co nie zmienia faktu, że znałyśmy ich od wczoraj, a ona potrafi być bezmyślna. Postanowiłam się tym nie przejmować i coś zjeść. Weszłam do kuchni, zajrzałam do lodówki. Było tam kilka jajek. Uznałam, że zjem jajecznice. Szybko uwinęłam się z nią i poszłam z powrotem do salonu. Byli już tam prawie wszyscy. Brakowało mojej siostry i Liama.
- Ooo. Widzę, że zrobiłaś mi śniadanie.- Oczywiście powiedział Niall.
- Sory. Moje. Chcesz to sobie zrób.- Wytknęłam mu język.
- Harry, twoja dziewczyna nie chce się podzielić jedzeniem.
- My ze sobą nie chodzimy.- Zaprotestowałam
- Jasne, jasne. - Miał jakiś taki chytry uśmieszek. - Widziałem co wczoraj się tam działo.
- Ale tam nic się nie działo. - Hazza próbował mi pomóc.
- Dobra. Mówcie sobie co chcecie.
Nie miałam siły się z nim kłócić więc usiadłam na fotelu i zaczęłam jeść. Po chwili moim oczom ukazała się siostra z chłopakiem. Trzymali się za ręce. Więc coś musiało zajść.
- Jesteście razem? - Pytanie Zayna
- No na to wychodzi. - odpowiedziała mu siostrzyczka z głupim uśmiechem na mordce.
- Ale Liam!. Przecież ty masz dziewczynę! - W moim głosie było słychać niedowierzanie
- Hmmm. No nie do końca. Nie mówiłem wam tego, ale ja tak naprawdę nie byłem z nią w związku. Producent stwierdził, że tak lepiej rozwiną się nasze kariery.
- I nie powiedziałeś nam tego dlatego że.....?! - Tym razem w głosie Niall'a słyszeliśmy złość.
- No, nie wiedziałem jak. - Widać, że było mu smutno. Niestety znałam go dopiero drugi dzień więc nie mogłam mieszać się w sprawy piątki przyjaciół. Podeszłam do Naty i zaciągnęłam ją do kuchni.
- Możesz mi to wyjaśnić?? - Oparłam się o blat, położyłam ręce na biodra.
- Ale co konkretnie? - Była wyraźnie zmieszana.
- Co się tam stało, że już chodzicie?! Przecież znacie się od wczoraj! - zazwyczaj nie krzyczałam na nią, ale teraz musiałam.
- Bo jak się dzisiaj obudziłam on leżał obok mnie. Patrzył na mnie. Widziałam w jego oczach miłość. Dla mnie to też było dziwne, ale pomyślałam, że gdybym z nim chodziła to pewnie w gazetach by o mnie pisali. Potem wyjaśnił mi że tak naprawdę nie ma dziewczyny i postanowiliśmy spróbować.
- Nie wierze. Jak możesz być tak okropna.- Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Wiedziałam że lubi popularność, ale żeby do tego stopnia, aby rozpoczynać związek ze sławną osobą, bo może i ona będzie sławna?
Byłam na nią strasznie zła. Nie mówiąc nic więcej poszłam do swojego pokoju mijając po drodze chłopaków, którzy przestali się kłócić. Udało mi się przejść niezauważona. Będąc na górzę spakowałam rzeczy, które wyjęłam wcześniej z toreb. Znalazłam kartkę papieru i szybko napisałam krótki liścik. Położyłam go na łóżku i wyszłam na korytarz. Miałam szczęście, że apartament miał tylnie wyjście. Udałam się do niego. Szybkim krokiem ruszyłam przez chodnik prowadzący do furtki. Miałam nadzieję, że nie zobaczą mnie przez okno. Gdy przeszłam przez furtkę poczułam się dziwnie,ale musiała się wynieść. Zostawała ostatnia sprawa. Nie znałam Londynu. 



 Taki jakiś nudny mi się wydaje, ale może to tylko moje zdanie. Opinie pozostawiam wam. Jeśli ktoś to w ogóle czyta ;d
Jak już pisałam najwcześniej pewnie będę mogła coś wstawić w niedzielę.

czwartek, 31 maja 2012

Sorka....

Przepraszam jedną z moich niewielu czytelniczek - Natalię.
Od wczoraj mnie męczy żebym napisała nowy rozdział. Niestety wczoraj miałam dużo lekcji do odrobienia oraz do nauczenia się i nie dałam rady.
Natalka, wiesz dobrze, że pisałam ten list i uczyłam się dialogu na angola. Co prawda nie potrzebnie, ale nie o to teraz chodzi. I nawet odrobiłam wszystkie lekcję xd.
Postaram się wrzucić nowy rozdział jutro. Powiem od razu, że nie obiecuje, że w weekend coś wrzucę, bo będę u dziadków.  ;*

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 2


Wsiadłyśmy do ich samochodu. Nie było problemu się zmieścić, bo mają ten super, z ośmioma miejscami. Od zawsze podobały mi się takie, chociaż nigdy nie miałam okazji takim jechać. Chłopcy spakowali nasze walizki do bagażnika i po chwili ruszyliśmy. Po drodze nie gadaliśmy za dużo. Byłyśmy zajęte oglądaniem widoków, które były cudowne. Wszystko było ślicznie oświetlone. Nie było to dziwne zważywszy na późną porę. Dojechaliśmy do ogromnego domu. Był wspaniały. [dom] Liam pierwszy wyszedł i otworzył nam drzwi. Kiedy wychodziła Natalka trochę się zachwiała więc ją przytrzymał. Uśmiechnęła się do niego, a on to odwzajemnił.
- Chodźcie, pokaże wam wasz pokój. - Ciszę niespodziewanie przerwał Harry.
- To ty może Asi pokaż, a ja zostanę trochę z Natalią? - Widocznie  Liam ją polubił. Trochę mnie to martwiło. Przecież on ma dziewczynę. 
- Dobra, jak chcecie. Ale ty ze mną pójdziesz. Prawda? - Harry zrobił minę kota ze Shreka. Nie mogłam mu odmówić nawet gdybym chciała.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się.
Kiedy weszliśmy do budynku przeżyłam zgon. Po pierwsze salon. [salon] . Po drugie kuchnia. [kuchnia] . Były tu jeszcze drzwi do łazienki, lecz nie chciałam ich jeszcze otwierać. Kiedy Hazza zobaczył moją minę zaczął się śmiać. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu kazałam mu zaprowadzić mnie dalej. Weszliśmy na piętro po schodach. Było tam sześć drzwi. Pokazał ostatnie po lewej stronie. Gdy je otworzyłam myślałam, że padnę na miejscu. [pokój]. Pokój był wspaniały. Po prawej stronie były otwarte drzwi do łazienki. Nie była tak duża jak pokój, ale to nawet lepiej. Po co komu taka wielka łazienka.
- Ten pokój jest cudowny.
- A dostanę coś za taki ładny pokój? - Uśmiechnął się chytrze
- A co chcesz?
- Hmmmm, buziaka w polika.?- Jeszcze większy uśmiech.
- Czemu nie?
Podeszłam i dałam mu tego buziaka. Sama nie wiem jak, ale skończyło się tym, że staliśmy objęci i patrzyliśmy sobie w oczy. Nasze twarze były coraz bliżej siebie. Prawie się pocałowaliśmy, gdy do pokoju wparował Niall z walizkami. Szybko od siebie odskoczyliśmy.
- No hej. Gdzie to postawić?- Krzyknął.
- Tutaj, przy łóżku.
- Dobra, dobra. A teraz schodźcie ze mną i idziemy do ogródka.
- Ja to chyba pójdę już spać.- Naprawdę byłam zmęczona. Podróż, poznanie One Direction. Dodatkowo musiałam sobie wszystko przemyśleć.
- Jak wolisz. To pa. - I wybiegł z pokoju. Przy okazji potknął się na schodach. Ale po chwili biegł dalej.
- Naprawdę nie pójdziesz ze mną? - Znowu oczy kota.
- Sorki. Spać mi się chce. - Uśmiechnęłam się przepraszająco.
- No jak chcesz. W takim razie ja Cię zostawię. Dobranoc.- Pocałował mnie w czoło i wyszedł zamykając drzwi.
Nie myśląc o niczym poszłam do łazienki wziąć prysznic i umyć zęby. Po 20 minutach leżałam w łóżku. Mogłam na spokojnie pomyśleć. Co ja wogóle robię. Znam tego chłopaka od kilku godzin, a już się prawie pocałowaliśmy. Z jednej strony bardzo mi się podobał, ale z drugiej bałam się, że zrobi to co Tomek. A oprócz tego dopiero co zmarli rodzice. Nie mogę już się umawiać.
Nie chciało mi się już nawet myśleć, więc położyłam się i zasnęłam.

OCZAMI NATALII:
Harry właśnie zabrał Asię na górę. Ja wolałam na razie zostać z Liam'em i resztą. Pokazali mi, które okna są od naszego pokoju. Miałyśmy ogromny balkon. Oczywiście wspólnie z Harrym i Louis'em. Niall zaproponował, że zaniesie nasze walizki do pokoju. Nie wiem jakim cudem wziął na raz trzy walizki, ale grunt, że dał radę.
- To przyjdź na basen.- Krzyknął do niego Liam.
- Doooobraa.
- Macie basen? - Od przodu domu nie było go widać.
- Jasne. A ty zaraz w nim będziesz. - Zaczął się śmiać
- CO?!
Wziął mnie na ręce i pobiegł na tył domu. Próbowałam się wyrywać, ale był za silny. Podbiegł do basenu i mnie wrzucił.
- Liam, ty głupku. Wyciągnij mnie stąd.- Krzyczałam bardzo głośno.
Podszedł do mnie i podał mi rękę. Pociągnęłam go do siebie.
- Ej, teraz ja jestem cały mokry. - Śmiał się.
- Ja też tak chce. - Krzyknął Louis i wskoczył do nas z marchewką w ręku. “Skąd on miał marchewkę?!” No nie ważne. Za nim wskoczyli Zayn i Niall. Widocznie już zaniósł walizki.
- Zgadnijcie co oni tam robią.- Oczywiście się śmiał
- Hmmmmmm. Całują się? - Zayn
- BINGO!
- Co?! Harry mnie zdradza? - Lou udawał oburzonego. - Jak on mógł mnie tak potraktować?!
Jego słowa wywołały u wszystkich śmiech.
Chwilę później doszedł do nas Hazza. Marchewkowy potwór zaczął się z nim na niby kłócić. Spędziliśmy na dworze jeszcze godzinę po czy zasnęłam na leżaku. 



Mam nadzieję że rozdział jest fajny. Mi osobiście się całkiem podoba. 
Mam prośbę. Jak czytacie to zostawcie jakiś komentarz co sądzicie. 

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 1


Od dwóch tygodni moje życie bardzo się zmieniło. Rodzice zginęli w wypadku, chłopak ze mną zerwał i na dodatek właśnie byłam w drodze do ciotki, która mieszka w Londynie. Nie przeszkadzałam mi przeprowadzka do innego kraju. Jedynie będę tęsknić za moimi przyjaciółkami Olą i Angelą.
Siedziałam tak z podkulonymi nogami, słuchając piosenek One Direction i cicho popłakując, bo wciąż tęskniłam za Tomkiem i nie mogłam uwierzyć, że zostawił mnie dla mojej przyjaciółki, a właściwie to byłej przyjaciółki. W tym momencie siostra wyjęła mi słuchawki z uszu.
- Ogarnij się, bo zaraz lądujemy.
Powoli schowałam słuchawki i telefon do torebki, otarłam oczy i usiadłam, czekając aż znajdziemy się na ziemi. Kiedy wyszłyśmy z samolotu, skierowałyśmy się po bagaże. Odnalezienie toreb nie zajęło nam zbyt dużo czasu. Po załatwieniu wszystkich spraw zaczęłyśmy szukać ciotki. Umówiłyśmy się z nią na 1630 przy wejściu do budynku. Szukałyśmy dobre 40 minut, ale nigdzie jej nie było. Zrezygnowana zostawiłam siostrę usiadłam na ławce. Było jasne, że zapomniała o naszym przyjeździe. Cała ciotka. Nigdy nie ogarnięta. Postanowiłam do niej zadzwonić.
Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer cioci. - „ Wybrany abonent jest w tym momencie nie osiągalny”. Spróbowałam jeszcze trzy razy, ale bez skutku. Czułam się strasznie. Nawet nie wiedziałam gdzie jest Natalka. Zniknęła mi z oczu i już. Żeby się odprężyć założyłam słuchawki i puściła piosenki mojego ulubionego zespołu. Gdy tylko zaczął śpiewać Harry zrobiło mi się lepiej.
Nagle ktoś szturchnął mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam, że to siostra. Nie miała wesołej miny. Wręcz przeciwnie.
- Co się stało? - Szybko zapytałam. Z jednej strony chciałam wiedzieć, ale z drugiej nie wiem czy byłam na to gotowa.
- Może nie wiesz, ale ciotka Polly jest dość znana w Londynie z imprez na bogato oraz częstych wyjazdów za granice. Funduje to wszystkim znajomym i jadą na dłuuugi czas. - Kiwałam głową. Domyślałam się co zaraz usłyszę. Oczywiście miałam rację. - Właśnie przed wczoraj wyjechała do Tokio.
- DO TOKIO?!
- Tak!
- To co my mamy niby zrobić? Nie stać nas na bilety do Polski, a nawet jeśli to nie mamy do kogo wracać. Tu też nikogo nie znamy.- Zaczęłam płakać.
- Nie wiem. Ale jak na razie to chodź coś zjeść. Potem pomyślimy co robić. Dobra?
- Spoko. - Mój głos oczywiście nie był wesoły.
- Ej, nie płacz. - Przytuliła mnie mocno. Byłam jej za to bardzo wdzięczna. Naprawdę ją kochałam.
Poszłyśmy do knajpki na przeciwko lotniska. Ja wzięłam frytki i colę, a Nata sałatkę warzywną. Na zamówienia nie czekałyśmy długo. Już po chwili jadłyśmy. Po pół godzinie byłyśmy najedzone. Nadeszła pora, by pomyśleć co ze sobą zrobimy. Chciałam już zadać siostrze pytanie, lecz przeszkodziła mi piątka chłopaków, którzy akurat weszli do budynku i zaczęli strasznie hałasować. Jeden z nich podszedł do nas :
- Cześć. Pewnie nie chcecie ustąpić nam miejsca, albo pozwolić nam się dosiąść do was? Osobiście wolę te drugą opcję. - Spojrzał się na mnie i się uśmiechnął. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie dlatego, że zagadał do nas jakiś przystojniak. Nie wiedziałam, dlatego że to był sam Zayn Malik!! Nie patrzyłam nawet na reakcję Natalki.
- To może się dosiądziecie? - Ona przynajmniej coś powiedziała.
- Chłopaki, chodźcie. Dziewczyny pozwalają nam z nimi usiąść. - Reszta szybko się dosiadła. - Ja jestem Zayn. To jest Harry, Louis, Liam i Niall. - Przedstawił nam ich.
Ja się nie mogłam odezwać więc Natala wzięła sprawy w swoje ręce. - Ja jestem Natalia, a to mają siostra Asia. - Zayn nadal się na mnie patrzył z uśmiechem. Odwzajemniłam go i postanowiłam coś powiedzieć.- Czemu chcecie siedzieć tu, skoro jest tyle wolnych miejsc? - Było to głupie, bo mogli sobie przez to odejść. Dopiero po fakcie pomyślałam.
- A jakoś tak zawsze tu siadaliśmy. Poza tym jesteście ładne. - Nie odeszli. Spowodowało to na mojej buźce pojawił się banan - Widzę, że macie bagaże. Gdzie jedziecie?
Spojrzałyśmy na siebie z siostrą. Od razu posmutniałyśmy i chłopcy to zobaczyli.
- Powiedziałem coś nie tak?
- Nie. Po prostu przyjechałyśmy tu do ciotki i okazało się, że pojechała do Tokio. Oczywiście zapomniała o nas. - Powiedziałam
- Bardzo mi przykro. Ale skoro jej nie ma to nie możecie wrócić do domu? Skąd w ogóle jesteście?
- Z Polski. I nie, nie możemy wrócić do domu. Najmniejszym powodem jest to, że nas na to nie stać.
- To my wam kupimy bilety. - Powiedział Liam.
- To miłe z waszej strony, ale nawet nie mamy gdzie wrócić.- Natala - Nasi rodzice nie żyją. Jedyną bliską osobą była ciocia Polly.
- Jejku, nie miałem pojęcia. Przepraszam.
- Spoko. Nie mogłeś wiedzieć.
Zayn przejął inicjatywę. - Jeśli nie macie co ze sobą zrobić to możecie zostać u nas.- Reszta pokiwała głowami.
- Nie. Nie możemy wam zawracać głowy.
- Jak zawracać głowę. Bez przesady. Z chęcią was przyjmiemy, nawet na zawsze.
- Serio? Przecież dopiero co się poznaliśmy i nic o nas nie wiecie.
- Jakoś wam ufamy. - Tym razem odezwał się Niall.
Zanim moja siostra by zmarnowała taką szansę, powiedziałam że chętnie u nich na jakiś czas pomieszkamy.
- No to na co czekamy. Zbieramy się i do domu.



Oczywiście przepraszam za błędy. I proszę, komentujcie. Piszcie czy się podoba czy nie. I tak dalej....:)

PROLOG


- Asia, Natala. Jedziemy.- Mama krzyczała z dołu.
Rodzice wybierali się na urodziny Marty. Była to koleżanka taty z pracy. Nie lubiła, gdy ktoś nazywał ją “panią”. Akurat wyszli z domu.
Nasz dom nie był duży, ale był przytulny. [dom]. Dookoła niego było pełno drzew. Wyjrzałam przez okno. To co zobaczyłam stało się bardzo szybko. Tata prowadził samochód. Jechał powoli po naszym podjeździe, a jedno ze starszych drzew przewróciło się. Nawet nie wiem jak. Krzyknęłam i zamknęłam oczy. Po chwili wpadła siostra.
- Co się stało?!
- Rodzice... - Tyle powiedziałam i zaczęłam płakać.
Natalka podeszła do małego okienka nad moim biurkiem i pisnęła. A przynajmniej wydała podobny dźwięk. Złapała mnie za rękę i wybiegłyśmy na dwór. Cały samochód rodziców leżał przygnieciony wielkim kasztanowcem. To było straszne. Nie wiedziałam co zrobić. Sąsiedzi zaczęli się schodzić zaalarmowani hukiem i alarmem samochodowym. Ktoś wezwał pogotowie, bo po chwili ambulans podjechał. Działo się tam coś jeszcze, ale oczy jeszcze bardziej zaszły mi łzami i po chwili zaczęły się zamykać. Usłyszałam jeszcze nad sobą jakiś męski głos, ale nie wiem co powiedział i odpłynęłam.

Bohaterowie




Asia (17) - Śliczna blondynka z Polski. Jest zabawna, towarzyska, łatwo ją zranić i jest wielką fanką One Direction, a w szczególności Harr'ego. Często sama śpiewa i jeździ na deskorolce. Po śmierci rodziców chodzi przygnębiona przez co rzuca ją chłopak.





Natalka (19) – Ma wielu przyjaciół, chociaż jej prawdziwe oblicze zna tylko Asia. Udaje twardą choć naprawdę jest wrażliwa. Dla obcych potrafi być naprawdę wredna. Lubi imprezować i jeździć na deskorolce. Nie podziela miłości siostry do One Direction, lecz z wyglądu podoba jej się Zayn. Po śmierci rodziców udaje, że mało ją to rusza, ale po nocach płacze.





One Direction – Liam, Louis, Harry, Zayn, Niall.
Dużo zmieniają w życiu nastolatek.







Po pierwsze, przepraszam jeśli są jakieś błędy
Po drugie, mam nadzieje, że trochę zachęca do dalszego czytania
I miło mi, że już na samym początku jest tyle wejść. ;)