Po przeczytaniu tego wchodzisz na ---> http://storyy-of-my-life.blogspot.com/
to moje nowe opowiadanie.
One Direction LoVE
piątek, 19 października 2012
wtorek, 4 września 2012
Kończe to...
Niby miałam pisać te rozdziały, ale tego nie robię. Ma to związek z tym że nie podoba mi się to opowiadanie. W takim wypadku zostało mi tylko skończyć z nim. Ale spokojnie, założę nowy. Mam napisane do niego 3 rozdziały. A jeśli ktoś to czyta i ciekawi go, co z tym blogiem , którego miałam prowadzić z Olą, to nie ma go. Nie doszłyśmy do żadnego porozumienia. Była sprawa nad którą Ola miała się zastanowić i nie dostałam odpowiedzi co myśli. Trudno. Jak już założę stronę podam link tutaj oraz na moim twitterze.
wtorek, 21 sierpnia 2012
To nie moja wina!
Próbuje wstawić nowy rozdział, ale wyskakuje mi jakiś błąd, że jest problem z 'zapisaniem lub opublikowaniem'. Ale skoro to mogę wstawić to ni bardzo ogarniam. No cóż.... Jeśli się nie uda dziś to spróbuje jutro. Właśnie o tym chciałam poinformować was w tej krótkiej notatce.
piątek, 17 sierpnia 2012
Rozdział 10
Stałam właśnie koło willi ciotki. Czekałam aż ktoś mi otworzy. Nie wiedziałam czy Natalka
tu jest, ale moje podejrzenia potwierdziły się gdy otworzyła mi
drzwi. Na jej twarzy malowały się wyraźne zakłopotanie i niepewność.
- Co ty tu robisz?
- Szukam cię. Wszyscy cię
szukają. I panikują. Co ty sobie myślałaś? Że tak po prostu
przed nami uciekniesz?
- Nie, ale proszę, zrozum mnie.
Nie jestem w stanie mieszkać z chłopakami pod jednym dachem.
- Ja to doskonale rozumiem. Ale
mogłaś komuś powiedzieć, że się wynosisz.
- No wiem. Przepraszam. To mnie
po prostu przerosło.
- Okej. Więc teraz będziesz tu
mieszkać?- Postanowiłam zmienić temat.
- Chyba tak.
- A nie lepiej by było gdybyś
się do mnie przeprowadziła?
- Raczej nie. Oni tam za często
będą.
- No dobra. A wpuścisz mnie do
środka czy będziemy gadać w drzwiach?
- A, już. Przepraszam. -
Zaczęłyśmy się chichrać jak głupie. - Idź usiądź do salonu,
a ja zrobię nam kawy. I ciotki nie ma. Pojechała do jakiś
znajomych.
- Oki.
Usiadłam na wygodnej kanapie i
czekałam na siostrę. Nagle ktoś podchodząc do mnie od tyłu
zatkał mi czymś usta i nos. Po chwili straciłam przytomność.
: Natalka :
Nie chciałam tego zrobić, ale
nic innego nie przychodziło mi do głowy. Dowiedziałam się
wczoraj, że ciocia ma w piwnicy pokój, do przetrzymywania ludzi.
Wprawdzie dość mnie to przestraszyło, ale z jakiegoś powodu
postanowiłam u niej zostać. Nie mam pewności czy ciocia jest
psychicznie chora, czy to po prostu głupota, ale nic. Wiem że nie
będzie mi miała za złe jeśli go użyje. Asia nie była wcale
ciężka, więc nie sprawiło mi problemu zniesienie jej po schodach.
Wniosłam ją do małego pokoiku z łóżkiem i lampką. Nie było
żadnego okna. Położyłam siostrę na łóżku, po czym wyjęłam
jej telefon z kieszeni i wychodząc zamknęłam żelazne drzwi na
klucz. Nie chciałam żeby chłopcy dowiedzieli się gdzie ona jest,
więc w razie gdyby postanowili namierzyć jej telefon wyłączyłam
go. Jeszcze później go wywiozę gdzieś indziej. Poszłam do swojego
pokoju. Podeszłam do dużego okna i wyciągnęłam paczkę
papierosów. Co ja robię? Porywam siostrę? Moją ukochaną,
młodszą siostrę?
:
Asia :
Obudziłam
się. Leżałam na łóżku w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Gdy moje
oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczyłam zarys jakichś
drzwi. Ostrożnie podeszłam do nich. Chciałam je otworzyć, ale to
okazało się nie możliwe, ponieważ nie było klamki. Zaraz,
zaraz. Co się właściwie stało? Czy to sprawka Natalki, że tu siedzę? Niemożliwe. Dlaczego miałaby mnie tak urządzić? Mimo
wszystko byłam pewna że to ona. Zauważyłam coś w kącie. Była
to lampka. I nawet działa. Przynajmniej będzie coś
widać. Tylko co ja mam robić? Położyłam
się na łóżku. Harry i reszta na pewno się zorientują
że mnie nie ma. W końcu miałam do nich iść wieczorem. Mam
nadzieję że coś zrobią. Z
takimi myślami zasnęłam.
Wreszcie udało mi się coś napisać. Nie wiem czy to jest dobre. Sami oceńcie. Pomysł na rozdział podsunęła mi Ola (ona będzie wiedzieć że to o niej) której bardzo za to dziękuję.
Mam jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Wraz z Alexandrą zakładamy (a przynajmniej planujemy) założyć nowego bloga. Co z tego będzie to nie wiem, bo jak my się za coś zabierzemy to tego nie skończymy. Po prostu nie da się pracować co chwila śmiejąc się z wszystkiego.
W każdym razie błagam
KOMENTUJCIE.
piątek, 3 sierpnia 2012
Rozdział 9
Obudziłam się koło 9, ponieważ
ktoś cały czas do mnie dzwonił. Nie miałabym nic przeciwko gdyby
nie fakt że to mój wolny dzień. Nie chciałam odbierać, ale
tajemnicza osoba nie dawała za wygraną. Zrezygnowana wstałam z
łóżka, wzięłam do ręki komórkę i odebrałam.
- Asiu, jest u ciebie Natalka? -
zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć odezwał się Hazza
- Nie. A czy coś stało?
- Nie ma jej! Cały dom
przeszukaliśmy i nigdzie jej nie ma!- prawie krzyczał
- Oj faktycznie powód do budzenia
innych. Wyszła gdzieś na miasto czy coś. - Sama nie wierzyłam w
to co mówię szczególnie po jej wczorajszej reakcji. Byłam tak
głupia że jak moja siostra wybiegła z budynku , zamiast pobiec za
nią poszłam do domu.
- Nie. Nigdzie nie ma żadnej jej
rzeczy. Żadnych ubrań, żadnych kosmetyków. I nie odbiera
telefonu.
- Dobra. Zaraz się ogarniam i pędzę do was.
Rozłączyłam się.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i uczesała w kitkę. Wzięłam deskę. Jeszcze tylko
zamknęłam drzwi i pojechałam do chłopaków. Nie miałam za
daleko, więc droga zajęła mi z 10 minut. Weszłam do nich bez
pukania, bo znając ich i tak by pewnie nie usłyszeli. W salonie
siedział Hazza. Przytuliłam go na powitanie. Powiedział, że Niall
siedzi w kuchni, Liam oraz Zayn są na górze i próbują się
dodzwonić do mojej siostry, a Louis wyszedł gdzieś przed chwilą.
- Wiesz dlaczego mogła uciec? -
Znałam odpowiedź na to pytanie.
- To chyba chodzi o Liama. Jak
wczoraj wyszłyśmy zobaczyła go całującego się z jakąś laską.
- O fuck. A nie wiesz gdzie mogła
uciec??
No właśnie. Gdzie ona mogła
uciec.? Nie wiem czy znalazła tu jakichś przyjaciół u których
teraz jest. Ale przecież ciotka niedawno wróciła. Nie wiem.
- Asia?
- A. Przepraszam. Zamyśliłam
się.
- Spoko. Pytałem, czy ta wasza
ciotka już wróciła.
- Czytasz mi w myślach czy co?
Wróciła.
- To proponuje pojechać do niej
zobaczyć.
- Niby racja, ale chyba sama do
niej wpadnę.
- Jeśli tak wolisz to zgoda.
Wiem że rozdział jest bardzo krótki, ale musiałam w końcu coś wstawić, a za chwilę wychodzę i wracam w niedziele i boję się że po powrocie mi się odechcę. Oczywiście przepraszam BARDZO, BARDZO, BARDZO. Pod ostatnim wpisem obiecywałam poprawę jeśli chodzi o terminy wstawiania i nic. Więc przepraszam. Mam nadzieję że ktoś to jeszcze będzie czytać.
poniedziałek, 9 lipca 2012
Rozdział 8
:Natalka:
Wczoraj, koło północy, zadzwoniłam do siostry. Powiedziałam jej
co się stało. Rozmawiałyśmy z pół godziny. W między czasie
umówiłyśmy się na spacer dzisiaj o 11. Do spotkania było
dwadzieścia minut, a park, w którym się umówiłyśmy był 5
minut drogi od chłopaków. Na dworze było ciepło więc ubrałam
się w to. Nie chcąc czekać bezczynnie w pokoju postanowiłam już
wyjść. Schowałam telefon do kieszeni i po cichu opuściłam
budynek. Udało mi się wyjść niezauważenie. Powolnym krokiem
ruszyłam przed siebie. Myślałam o wczorajszym wieczorze i oczy
momentalnie mi się zaszkliły. 'Ale dlaczego? Przecież ja go nie
kochałam!'
Może właśnie o to chodziło. Nie kochałam go. I potwornie
zraniłam. Po co ja wogóle zaczynałam ten związek?!
Akurat weszłam do parku. Wątpiłam, że Asia dotarła przede mną
więc usiadłam na pierwszej lepszej ławce i czekałam…..
:Asia:
Kiedy usłyszałam zapłakany głos siostry wiedziałam, że chodzi o
Liam'a. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu, więc
postanowiłam już wychodzić. Na dworze było wyjątkowo ciepło jak
na Londyn. Byłam ubrana w to (bez torebki). Złapałam klucze i już byłam za
drzwiami. Zamknęłam je jeszcze na klucz i poszłam. Czułam się
dziwnie bo ostatnio wychodziłam tylko z deską w ręku. Droga do
parku nie była długa więc szybko się w nim znalazłam. Zobaczyłam
Natalkę na ławce...
:Natalka:
- Cześć siostrzyczko - Usłyszałam znajomy głos.
- No hej - Spojrzałam na jego właścicielkę.
- To powiedz mi co takiego się wydarzyło. - Mówiąc to usiadła
obok mnie.
- Ja...no nie, nie ja...Liam...on ze mną...zerwał. - Popatrzyła w
chodnik.
- Słońce, tak mi przykro. Co się stało?
- No bo, on stwierdził, że ja to chyba go nie kocham. Że wole
Zayn'a.
- A...to nie prawda? - zapytała nieśmiało
- No prawda, ale to nie jest przyjemne jak chłopak Cię tak
krzywdzi.
- Ty go krzywdziłaś bardziej. - Tym razem popatrzyła na mnie jakby
z wyrzutem.
- Dobra. Przestańmy o tym gadać! Chodźmy poprawić mi humor. - Jej
gadanie tylko mnie dobijało.
Rozmawiając
o przyjemniejszych rzeczach (nie wiem sama jakich ;p) skierowałyśmy
się w stronę Starbucksa. Zamówiłam 'Vanilla
Frappuccino' (słodki
krem waniliowy zmiksowany z lodem i udekorowany bitą śmietaną)
, a moja
towarzyszka 'Caramel Frappuccino' (Słodka
kremowa kawa zmiksowana z lodem, mlekiem i syropem karmelowym,
udekorowana bitą śmietaną i gęstym sosem karmelowym) .
Już chciałam wyjść z budynku, gdy moją uwagę przykuła całująca
się para przy stoliku w koncie. Byłoby mi to obojętne, gdyby nie
fakt, że to był Liam z jakąś blondyną. Nie czekając na siostrę
uciekłam do domu. To co zobaczyłam w korytarzu przerosło mnie. '
Co oni, umówili się czy co?!' Przy ścianie stał Zayn i obmacywał
jakąś plastik w skąpym stroju. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam
drzwi na klucz.
'Nie
mogę tu zostać. Muszę się wyprowadzić.' - Tylko taka myśl
chodziła mi po głowie...
Tak, Tak, Wiem. Nie pisałam BARDZO, BARDZO długo. Sama nie wiem czemu i nie umiem się usprawiedliwić. Moje myśli krążą do okoła czegoś innego, ale to żadne wyjaśnienie.
Na pewno będę wstawiać nowe rozdziały częściej.
I jeszcze mam wcale nie oryginalną prośbę. Proszę, jeśli czytasz to skomentuj. Chce wiedzieć czy wogóle opłaca mi się to kontynuować.
sobota, 9 czerwca 2012
Rozdział 7
Oczami Asi:
Po prostu mnie zatkało. Harry mnie kocha. Bardzo mnie to cieszyło,
ale ja nie miałam pewności co właściwie czuję. Bo Jacka na
pewno nie kochałam. Był dobrym przyjacielem, pochodził z Polski, a
jego ojciec był moim szefem. Miło się z nim spędzało czas oraz
lubił to co ja. Ale to nie miłość.
- Wiesz... ja nawet nie wiem co powiedzieć.- Spojrzałam na
chłopaka. Patrzył w podłogę.
- Rozumiem, że wolisz tego gościa, ale chciałem, żebyś wiedziała
co czuję.- Tym razem on spojrzał na mnie. Miał łzy w oczkach.
- On ma na imię Jacek i nic do niego nie czuje. To tylko przyjaciel,
który kocha deskorolkę tak samo mocno jak ja.
- Więc nie chodzisz z nim? I nie chcesz?- Zapytał z nadzieją.
- Nie. Ale nie jestem pewna co czuje do ciebie.
- Och. Ale mam jakieś szanse?
- Jasne. Spędźmy ze sobą trochę czasu. Zobaczymy co z tego
wyjdzie.- Posłałam mu wesoły uśmiech.
- Jestem jak najbardziej za.
Nie wiem z czego, ale zaczęliśmy się śmiać. Potem został u mnie
do 20.
Oczami Natalki:
Siedziałam na łóżku u siebie w pokoju. Chociaż może trudno to
nazwać moim pokojem skoro nigdy w nim nie spałam. Zawsze spałam u
Liama. W każdym razie miałam włączonego laptopa i patrzyłam co
nowego na fb, kiedy wszedł mój chłopak.
- Hej kotku. Coś się stało?- Nie miał za wesołej miny. Wręcz
przeciwnie.
- Powiedzmy. Mam do ciebie pytanie.- Zatrzymał się na chwilę.
Chyba nie wiedział jak powiedzieć to co chciał. Trochę się
bałam. Nie miałam pojęcia o co chodzi.- Powiedz, czy coś cię
łączy z Zayn'em?
No i mnie zatkało. Nie chodziłam z Zayn'em, ani nic, lecz chciałam.
Bardzo mi się podobał. Takie ciacho z niego.
- Dlaczego tak uważasz?
- Bo widzę jak na niego patrzysz? I jak on patrzy na ciebie?
“Chwila, co?! Jak on na mnie niby patrzy”
- Eeeeee…nie chodzę z nim.- Zrobiłam głupią minę i spojrzałam
w podłogę.
- Ale wolała byś!- Wiedział. Nie miałam pojęcia jak z tego
wybrnąć. Chciałam mu powiedzieć w jak najdelikatniejszy sposób,
że naprawdę wolę Zayn'a.
- Liam, przepraszam. Masz rację wole Zayn'a, ale to co przeżyłam z
tobą było naprawdę wspaniałe.- Wiedziałam że to co mówiłam
było mega głupie. Nic innego nie przyszło mi do głowy.
- Dobra, przestań. Nie będę się z tobą kłócić. Wolisz Zayn'a
to trudno.- Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)