:Natalka:
Wczoraj, koło północy, zadzwoniłam do siostry. Powiedziałam jej
co się stało. Rozmawiałyśmy z pół godziny. W między czasie
umówiłyśmy się na spacer dzisiaj o 11. Do spotkania było
dwadzieścia minut, a park, w którym się umówiłyśmy był 5
minut drogi od chłopaków. Na dworze było ciepło więc ubrałam
się w to. Nie chcąc czekać bezczynnie w pokoju postanowiłam już
wyjść. Schowałam telefon do kieszeni i po cichu opuściłam
budynek. Udało mi się wyjść niezauważenie. Powolnym krokiem
ruszyłam przed siebie. Myślałam o wczorajszym wieczorze i oczy
momentalnie mi się zaszkliły. 'Ale dlaczego? Przecież ja go nie
kochałam!'
Może właśnie o to chodziło. Nie kochałam go. I potwornie
zraniłam. Po co ja wogóle zaczynałam ten związek?!
Akurat weszłam do parku. Wątpiłam, że Asia dotarła przede mną
więc usiadłam na pierwszej lepszej ławce i czekałam…..
:Asia:
Kiedy usłyszałam zapłakany głos siostry wiedziałam, że chodzi o
Liam'a. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca w domu, więc
postanowiłam już wychodzić. Na dworze było wyjątkowo ciepło jak
na Londyn. Byłam ubrana w to (bez torebki). Złapałam klucze i już byłam za
drzwiami. Zamknęłam je jeszcze na klucz i poszłam. Czułam się
dziwnie bo ostatnio wychodziłam tylko z deską w ręku. Droga do
parku nie była długa więc szybko się w nim znalazłam. Zobaczyłam
Natalkę na ławce...
:Natalka:
- Cześć siostrzyczko - Usłyszałam znajomy głos.
- No hej - Spojrzałam na jego właścicielkę.
- To powiedz mi co takiego się wydarzyło. - Mówiąc to usiadła
obok mnie.
- Ja...no nie, nie ja...Liam...on ze mną...zerwał. - Popatrzyła w
chodnik.
- Słońce, tak mi przykro. Co się stało?
- No bo, on stwierdził, że ja to chyba go nie kocham. Że wole
Zayn'a.
- A...to nie prawda? - zapytała nieśmiało
- No prawda, ale to nie jest przyjemne jak chłopak Cię tak
krzywdzi.
- Ty go krzywdziłaś bardziej. - Tym razem popatrzyła na mnie jakby
z wyrzutem.
- Dobra. Przestańmy o tym gadać! Chodźmy poprawić mi humor. - Jej
gadanie tylko mnie dobijało.
Rozmawiając
o przyjemniejszych rzeczach (nie wiem sama jakich ;p) skierowałyśmy
się w stronę Starbucksa. Zamówiłam 'Vanilla
Frappuccino' (słodki
krem waniliowy zmiksowany z lodem i udekorowany bitą śmietaną)
, a moja
towarzyszka 'Caramel Frappuccino' (Słodka
kremowa kawa zmiksowana z lodem, mlekiem i syropem karmelowym,
udekorowana bitą śmietaną i gęstym sosem karmelowym) .
Już chciałam wyjść z budynku, gdy moją uwagę przykuła całująca
się para przy stoliku w koncie. Byłoby mi to obojętne, gdyby nie
fakt, że to był Liam z jakąś blondyną. Nie czekając na siostrę
uciekłam do domu. To co zobaczyłam w korytarzu przerosło mnie. '
Co oni, umówili się czy co?!' Przy ścianie stał Zayn i obmacywał
jakąś plastik w skąpym stroju. Pobiegłam do pokoju, zamknęłam
drzwi na klucz.
'Nie
mogę tu zostać. Muszę się wyprowadzić.' - Tylko taka myśl
chodziła mi po głowie...
Tak, Tak, Wiem. Nie pisałam BARDZO, BARDZO długo. Sama nie wiem czemu i nie umiem się usprawiedliwić. Moje myśli krążą do okoła czegoś innego, ale to żadne wyjaśnienie.
Na pewno będę wstawiać nowe rozdziały częściej.
I jeszcze mam wcale nie oryginalną prośbę. Proszę, jeśli czytasz to skomentuj. Chce wiedzieć czy wogóle opłaca mi się to kontynuować.