piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział 9


Obudziłam się koło 9, ponieważ ktoś cały czas do mnie dzwonił. Nie miałabym nic przeciwko gdyby nie fakt że to mój wolny dzień. Nie chciałam odbierać, ale tajemnicza osoba nie dawała za wygraną. Zrezygnowana wstałam z łóżka, wzięłam do ręki komórkę i odebrałam.
- Asiu, jest u ciebie Natalka? - zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć odezwał się Hazza
- Nie. A czy coś stało?
- Nie ma jej! Cały dom przeszukaliśmy i nigdzie jej nie ma!- prawie krzyczał
- Oj faktycznie powód do budzenia innych. Wyszła gdzieś na miasto czy coś. - Sama nie wierzyłam w to co mówię szczególnie po jej wczorajszej reakcji. Byłam tak głupia że jak moja siostra wybiegła z budynku , zamiast pobiec za nią poszłam do domu.
- Nie. Nigdzie nie ma żadnej jej rzeczy. Żadnych ubrań, żadnych kosmetyków. I nie odbiera telefonu.
- Dobra. Zaraz się ogarniam i pędzę do was.
Rozłączyłam się.
Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i uczesała w kitkę. Wzięłam deskę. Jeszcze tylko zamknęłam drzwi i pojechałam do chłopaków. Nie miałam za daleko, więc droga zajęła mi z 10 minut. Weszłam do nich bez pukania, bo znając ich i tak by pewnie nie usłyszeli. W salonie siedział Hazza. Przytuliłam go na powitanie. Powiedział, że Niall siedzi w kuchni, Liam oraz Zayn są na górze i próbują się dodzwonić do mojej siostry, a Louis wyszedł gdzieś przed chwilą.
- Wiesz dlaczego mogła uciec? - Znałam odpowiedź na to pytanie.
- To chyba chodzi o Liama. Jak wczoraj wyszłyśmy zobaczyła go całującego się z jakąś laską.
- O fuck. A nie wiesz gdzie mogła uciec??
No właśnie. Gdzie ona mogła uciec.? Nie wiem czy znalazła tu jakichś przyjaciół u których teraz jest. Ale przecież ciotka niedawno wróciła. Nie wiem.
- Asia?
- A. Przepraszam. Zamyśliłam się.
- Spoko. Pytałem, czy ta wasza ciotka już wróciła.
- Czytasz mi w myślach czy co? Wróciła.
- To proponuje pojechać do niej zobaczyć.
- Niby racja, ale chyba sama do niej wpadnę.
- Jeśli tak wolisz to zgoda.




Wiem że rozdział jest bardzo krótki, ale musiałam w końcu coś wstawić, a za chwilę wychodzę i wracam w niedziele i boję się że po powrocie mi się odechcę. Oczywiście przepraszam BARDZO, BARDZO, BARDZO. Pod ostatnim wpisem obiecywałam poprawę jeśli chodzi o terminy wstawiania i nic. Więc przepraszam. Mam nadzieję że ktoś to jeszcze będzie czytać.
 

1 komentarz: