czwartek, 31 maja 2012

Sorka....

Przepraszam jedną z moich niewielu czytelniczek - Natalię.
Od wczoraj mnie męczy żebym napisała nowy rozdział. Niestety wczoraj miałam dużo lekcji do odrobienia oraz do nauczenia się i nie dałam rady.
Natalka, wiesz dobrze, że pisałam ten list i uczyłam się dialogu na angola. Co prawda nie potrzebnie, ale nie o to teraz chodzi. I nawet odrobiłam wszystkie lekcję xd.
Postaram się wrzucić nowy rozdział jutro. Powiem od razu, że nie obiecuje, że w weekend coś wrzucę, bo będę u dziadków.  ;*

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 2


Wsiadłyśmy do ich samochodu. Nie było problemu się zmieścić, bo mają ten super, z ośmioma miejscami. Od zawsze podobały mi się takie, chociaż nigdy nie miałam okazji takim jechać. Chłopcy spakowali nasze walizki do bagażnika i po chwili ruszyliśmy. Po drodze nie gadaliśmy za dużo. Byłyśmy zajęte oglądaniem widoków, które były cudowne. Wszystko było ślicznie oświetlone. Nie było to dziwne zważywszy na późną porę. Dojechaliśmy do ogromnego domu. Był wspaniały. [dom] Liam pierwszy wyszedł i otworzył nam drzwi. Kiedy wychodziła Natalka trochę się zachwiała więc ją przytrzymał. Uśmiechnęła się do niego, a on to odwzajemnił.
- Chodźcie, pokaże wam wasz pokój. - Ciszę niespodziewanie przerwał Harry.
- To ty może Asi pokaż, a ja zostanę trochę z Natalią? - Widocznie  Liam ją polubił. Trochę mnie to martwiło. Przecież on ma dziewczynę. 
- Dobra, jak chcecie. Ale ty ze mną pójdziesz. Prawda? - Harry zrobił minę kota ze Shreka. Nie mogłam mu odmówić nawet gdybym chciała.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się.
Kiedy weszliśmy do budynku przeżyłam zgon. Po pierwsze salon. [salon] . Po drugie kuchnia. [kuchnia] . Były tu jeszcze drzwi do łazienki, lecz nie chciałam ich jeszcze otwierać. Kiedy Hazza zobaczył moją minę zaczął się śmiać. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu kazałam mu zaprowadzić mnie dalej. Weszliśmy na piętro po schodach. Było tam sześć drzwi. Pokazał ostatnie po lewej stronie. Gdy je otworzyłam myślałam, że padnę na miejscu. [pokój]. Pokój był wspaniały. Po prawej stronie były otwarte drzwi do łazienki. Nie była tak duża jak pokój, ale to nawet lepiej. Po co komu taka wielka łazienka.
- Ten pokój jest cudowny.
- A dostanę coś za taki ładny pokój? - Uśmiechnął się chytrze
- A co chcesz?
- Hmmmm, buziaka w polika.?- Jeszcze większy uśmiech.
- Czemu nie?
Podeszłam i dałam mu tego buziaka. Sama nie wiem jak, ale skończyło się tym, że staliśmy objęci i patrzyliśmy sobie w oczy. Nasze twarze były coraz bliżej siebie. Prawie się pocałowaliśmy, gdy do pokoju wparował Niall z walizkami. Szybko od siebie odskoczyliśmy.
- No hej. Gdzie to postawić?- Krzyknął.
- Tutaj, przy łóżku.
- Dobra, dobra. A teraz schodźcie ze mną i idziemy do ogródka.
- Ja to chyba pójdę już spać.- Naprawdę byłam zmęczona. Podróż, poznanie One Direction. Dodatkowo musiałam sobie wszystko przemyśleć.
- Jak wolisz. To pa. - I wybiegł z pokoju. Przy okazji potknął się na schodach. Ale po chwili biegł dalej.
- Naprawdę nie pójdziesz ze mną? - Znowu oczy kota.
- Sorki. Spać mi się chce. - Uśmiechnęłam się przepraszająco.
- No jak chcesz. W takim razie ja Cię zostawię. Dobranoc.- Pocałował mnie w czoło i wyszedł zamykając drzwi.
Nie myśląc o niczym poszłam do łazienki wziąć prysznic i umyć zęby. Po 20 minutach leżałam w łóżku. Mogłam na spokojnie pomyśleć. Co ja wogóle robię. Znam tego chłopaka od kilku godzin, a już się prawie pocałowaliśmy. Z jednej strony bardzo mi się podobał, ale z drugiej bałam się, że zrobi to co Tomek. A oprócz tego dopiero co zmarli rodzice. Nie mogę już się umawiać.
Nie chciało mi się już nawet myśleć, więc położyłam się i zasnęłam.

OCZAMI NATALII:
Harry właśnie zabrał Asię na górę. Ja wolałam na razie zostać z Liam'em i resztą. Pokazali mi, które okna są od naszego pokoju. Miałyśmy ogromny balkon. Oczywiście wspólnie z Harrym i Louis'em. Niall zaproponował, że zaniesie nasze walizki do pokoju. Nie wiem jakim cudem wziął na raz trzy walizki, ale grunt, że dał radę.
- To przyjdź na basen.- Krzyknął do niego Liam.
- Doooobraa.
- Macie basen? - Od przodu domu nie było go widać.
- Jasne. A ty zaraz w nim będziesz. - Zaczął się śmiać
- CO?!
Wziął mnie na ręce i pobiegł na tył domu. Próbowałam się wyrywać, ale był za silny. Podbiegł do basenu i mnie wrzucił.
- Liam, ty głupku. Wyciągnij mnie stąd.- Krzyczałam bardzo głośno.
Podszedł do mnie i podał mi rękę. Pociągnęłam go do siebie.
- Ej, teraz ja jestem cały mokry. - Śmiał się.
- Ja też tak chce. - Krzyknął Louis i wskoczył do nas z marchewką w ręku. “Skąd on miał marchewkę?!” No nie ważne. Za nim wskoczyli Zayn i Niall. Widocznie już zaniósł walizki.
- Zgadnijcie co oni tam robią.- Oczywiście się śmiał
- Hmmmmmm. Całują się? - Zayn
- BINGO!
- Co?! Harry mnie zdradza? - Lou udawał oburzonego. - Jak on mógł mnie tak potraktować?!
Jego słowa wywołały u wszystkich śmiech.
Chwilę później doszedł do nas Hazza. Marchewkowy potwór zaczął się z nim na niby kłócić. Spędziliśmy na dworze jeszcze godzinę po czy zasnęłam na leżaku. 



Mam nadzieję że rozdział jest fajny. Mi osobiście się całkiem podoba. 
Mam prośbę. Jak czytacie to zostawcie jakiś komentarz co sądzicie. 

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 1


Od dwóch tygodni moje życie bardzo się zmieniło. Rodzice zginęli w wypadku, chłopak ze mną zerwał i na dodatek właśnie byłam w drodze do ciotki, która mieszka w Londynie. Nie przeszkadzałam mi przeprowadzka do innego kraju. Jedynie będę tęsknić za moimi przyjaciółkami Olą i Angelą.
Siedziałam tak z podkulonymi nogami, słuchając piosenek One Direction i cicho popłakując, bo wciąż tęskniłam za Tomkiem i nie mogłam uwierzyć, że zostawił mnie dla mojej przyjaciółki, a właściwie to byłej przyjaciółki. W tym momencie siostra wyjęła mi słuchawki z uszu.
- Ogarnij się, bo zaraz lądujemy.
Powoli schowałam słuchawki i telefon do torebki, otarłam oczy i usiadłam, czekając aż znajdziemy się na ziemi. Kiedy wyszłyśmy z samolotu, skierowałyśmy się po bagaże. Odnalezienie toreb nie zajęło nam zbyt dużo czasu. Po załatwieniu wszystkich spraw zaczęłyśmy szukać ciotki. Umówiłyśmy się z nią na 1630 przy wejściu do budynku. Szukałyśmy dobre 40 minut, ale nigdzie jej nie było. Zrezygnowana zostawiłam siostrę usiadłam na ławce. Było jasne, że zapomniała o naszym przyjeździe. Cała ciotka. Nigdy nie ogarnięta. Postanowiłam do niej zadzwonić.
Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer cioci. - „ Wybrany abonent jest w tym momencie nie osiągalny”. Spróbowałam jeszcze trzy razy, ale bez skutku. Czułam się strasznie. Nawet nie wiedziałam gdzie jest Natalka. Zniknęła mi z oczu i już. Żeby się odprężyć założyłam słuchawki i puściła piosenki mojego ulubionego zespołu. Gdy tylko zaczął śpiewać Harry zrobiło mi się lepiej.
Nagle ktoś szturchnął mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam, że to siostra. Nie miała wesołej miny. Wręcz przeciwnie.
- Co się stało? - Szybko zapytałam. Z jednej strony chciałam wiedzieć, ale z drugiej nie wiem czy byłam na to gotowa.
- Może nie wiesz, ale ciotka Polly jest dość znana w Londynie z imprez na bogato oraz częstych wyjazdów za granice. Funduje to wszystkim znajomym i jadą na dłuuugi czas. - Kiwałam głową. Domyślałam się co zaraz usłyszę. Oczywiście miałam rację. - Właśnie przed wczoraj wyjechała do Tokio.
- DO TOKIO?!
- Tak!
- To co my mamy niby zrobić? Nie stać nas na bilety do Polski, a nawet jeśli to nie mamy do kogo wracać. Tu też nikogo nie znamy.- Zaczęłam płakać.
- Nie wiem. Ale jak na razie to chodź coś zjeść. Potem pomyślimy co robić. Dobra?
- Spoko. - Mój głos oczywiście nie był wesoły.
- Ej, nie płacz. - Przytuliła mnie mocno. Byłam jej za to bardzo wdzięczna. Naprawdę ją kochałam.
Poszłyśmy do knajpki na przeciwko lotniska. Ja wzięłam frytki i colę, a Nata sałatkę warzywną. Na zamówienia nie czekałyśmy długo. Już po chwili jadłyśmy. Po pół godzinie byłyśmy najedzone. Nadeszła pora, by pomyśleć co ze sobą zrobimy. Chciałam już zadać siostrze pytanie, lecz przeszkodziła mi piątka chłopaków, którzy akurat weszli do budynku i zaczęli strasznie hałasować. Jeden z nich podszedł do nas :
- Cześć. Pewnie nie chcecie ustąpić nam miejsca, albo pozwolić nam się dosiąść do was? Osobiście wolę te drugą opcję. - Spojrzał się na mnie i się uśmiechnął. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nie dlatego, że zagadał do nas jakiś przystojniak. Nie wiedziałam, dlatego że to był sam Zayn Malik!! Nie patrzyłam nawet na reakcję Natalki.
- To może się dosiądziecie? - Ona przynajmniej coś powiedziała.
- Chłopaki, chodźcie. Dziewczyny pozwalają nam z nimi usiąść. - Reszta szybko się dosiadła. - Ja jestem Zayn. To jest Harry, Louis, Liam i Niall. - Przedstawił nam ich.
Ja się nie mogłam odezwać więc Natala wzięła sprawy w swoje ręce. - Ja jestem Natalia, a to mają siostra Asia. - Zayn nadal się na mnie patrzył z uśmiechem. Odwzajemniłam go i postanowiłam coś powiedzieć.- Czemu chcecie siedzieć tu, skoro jest tyle wolnych miejsc? - Było to głupie, bo mogli sobie przez to odejść. Dopiero po fakcie pomyślałam.
- A jakoś tak zawsze tu siadaliśmy. Poza tym jesteście ładne. - Nie odeszli. Spowodowało to na mojej buźce pojawił się banan - Widzę, że macie bagaże. Gdzie jedziecie?
Spojrzałyśmy na siebie z siostrą. Od razu posmutniałyśmy i chłopcy to zobaczyli.
- Powiedziałem coś nie tak?
- Nie. Po prostu przyjechałyśmy tu do ciotki i okazało się, że pojechała do Tokio. Oczywiście zapomniała o nas. - Powiedziałam
- Bardzo mi przykro. Ale skoro jej nie ma to nie możecie wrócić do domu? Skąd w ogóle jesteście?
- Z Polski. I nie, nie możemy wrócić do domu. Najmniejszym powodem jest to, że nas na to nie stać.
- To my wam kupimy bilety. - Powiedział Liam.
- To miłe z waszej strony, ale nawet nie mamy gdzie wrócić.- Natala - Nasi rodzice nie żyją. Jedyną bliską osobą była ciocia Polly.
- Jejku, nie miałem pojęcia. Przepraszam.
- Spoko. Nie mogłeś wiedzieć.
Zayn przejął inicjatywę. - Jeśli nie macie co ze sobą zrobić to możecie zostać u nas.- Reszta pokiwała głowami.
- Nie. Nie możemy wam zawracać głowy.
- Jak zawracać głowę. Bez przesady. Z chęcią was przyjmiemy, nawet na zawsze.
- Serio? Przecież dopiero co się poznaliśmy i nic o nas nie wiecie.
- Jakoś wam ufamy. - Tym razem odezwał się Niall.
Zanim moja siostra by zmarnowała taką szansę, powiedziałam że chętnie u nich na jakiś czas pomieszkamy.
- No to na co czekamy. Zbieramy się i do domu.



Oczywiście przepraszam za błędy. I proszę, komentujcie. Piszcie czy się podoba czy nie. I tak dalej....:)

PROLOG


- Asia, Natala. Jedziemy.- Mama krzyczała z dołu.
Rodzice wybierali się na urodziny Marty. Była to koleżanka taty z pracy. Nie lubiła, gdy ktoś nazywał ją “panią”. Akurat wyszli z domu.
Nasz dom nie był duży, ale był przytulny. [dom]. Dookoła niego było pełno drzew. Wyjrzałam przez okno. To co zobaczyłam stało się bardzo szybko. Tata prowadził samochód. Jechał powoli po naszym podjeździe, a jedno ze starszych drzew przewróciło się. Nawet nie wiem jak. Krzyknęłam i zamknęłam oczy. Po chwili wpadła siostra.
- Co się stało?!
- Rodzice... - Tyle powiedziałam i zaczęłam płakać.
Natalka podeszła do małego okienka nad moim biurkiem i pisnęła. A przynajmniej wydała podobny dźwięk. Złapała mnie za rękę i wybiegłyśmy na dwór. Cały samochód rodziców leżał przygnieciony wielkim kasztanowcem. To było straszne. Nie wiedziałam co zrobić. Sąsiedzi zaczęli się schodzić zaalarmowani hukiem i alarmem samochodowym. Ktoś wezwał pogotowie, bo po chwili ambulans podjechał. Działo się tam coś jeszcze, ale oczy jeszcze bardziej zaszły mi łzami i po chwili zaczęły się zamykać. Usłyszałam jeszcze nad sobą jakiś męski głos, ale nie wiem co powiedział i odpłynęłam.

Bohaterowie




Asia (17) - Śliczna blondynka z Polski. Jest zabawna, towarzyska, łatwo ją zranić i jest wielką fanką One Direction, a w szczególności Harr'ego. Często sama śpiewa i jeździ na deskorolce. Po śmierci rodziców chodzi przygnębiona przez co rzuca ją chłopak.





Natalka (19) – Ma wielu przyjaciół, chociaż jej prawdziwe oblicze zna tylko Asia. Udaje twardą choć naprawdę jest wrażliwa. Dla obcych potrafi być naprawdę wredna. Lubi imprezować i jeździć na deskorolce. Nie podziela miłości siostry do One Direction, lecz z wyglądu podoba jej się Zayn. Po śmierci rodziców udaje, że mało ją to rusza, ale po nocach płacze.





One Direction – Liam, Louis, Harry, Zayn, Niall.
Dużo zmieniają w życiu nastolatek.







Po pierwsze, przepraszam jeśli są jakieś błędy
Po drugie, mam nadzieje, że trochę zachęca do dalszego czytania
I miło mi, że już na samym początku jest tyle wejść. ;)