Stałam właśnie koło willi ciotki. Czekałam aż ktoś mi otworzy. Nie wiedziałam czy Natalka
tu jest, ale moje podejrzenia potwierdziły się gdy otworzyła mi
drzwi. Na jej twarzy malowały się wyraźne zakłopotanie i niepewność.
- Co ty tu robisz?
- Szukam cię. Wszyscy cię
szukają. I panikują. Co ty sobie myślałaś? Że tak po prostu
przed nami uciekniesz?
- Nie, ale proszę, zrozum mnie.
Nie jestem w stanie mieszkać z chłopakami pod jednym dachem.
- Ja to doskonale rozumiem. Ale
mogłaś komuś powiedzieć, że się wynosisz.
- No wiem. Przepraszam. To mnie
po prostu przerosło.
- Okej. Więc teraz będziesz tu
mieszkać?- Postanowiłam zmienić temat.
- Chyba tak.
- A nie lepiej by było gdybyś
się do mnie przeprowadziła?
- Raczej nie. Oni tam za często
będą.
- No dobra. A wpuścisz mnie do
środka czy będziemy gadać w drzwiach?
- A, już. Przepraszam. -
Zaczęłyśmy się chichrać jak głupie. - Idź usiądź do salonu,
a ja zrobię nam kawy. I ciotki nie ma. Pojechała do jakiś
znajomych.
- Oki.
Usiadłam na wygodnej kanapie i
czekałam na siostrę. Nagle ktoś podchodząc do mnie od tyłu
zatkał mi czymś usta i nos. Po chwili straciłam przytomność.
: Natalka :
Nie chciałam tego zrobić, ale
nic innego nie przychodziło mi do głowy. Dowiedziałam się
wczoraj, że ciocia ma w piwnicy pokój, do przetrzymywania ludzi.
Wprawdzie dość mnie to przestraszyło, ale z jakiegoś powodu
postanowiłam u niej zostać. Nie mam pewności czy ciocia jest
psychicznie chora, czy to po prostu głupota, ale nic. Wiem że nie
będzie mi miała za złe jeśli go użyje. Asia nie była wcale
ciężka, więc nie sprawiło mi problemu zniesienie jej po schodach.
Wniosłam ją do małego pokoiku z łóżkiem i lampką. Nie było
żadnego okna. Położyłam siostrę na łóżku, po czym wyjęłam
jej telefon z kieszeni i wychodząc zamknęłam żelazne drzwi na
klucz. Nie chciałam żeby chłopcy dowiedzieli się gdzie ona jest,
więc w razie gdyby postanowili namierzyć jej telefon wyłączyłam
go. Jeszcze później go wywiozę gdzieś indziej. Poszłam do swojego
pokoju. Podeszłam do dużego okna i wyciągnęłam paczkę
papierosów. Co ja robię? Porywam siostrę? Moją ukochaną,
młodszą siostrę?
:
Asia :
Obudziłam
się. Leżałam na łóżku w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Gdy moje
oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczyłam zarys jakichś
drzwi. Ostrożnie podeszłam do nich. Chciałam je otworzyć, ale to
okazało się nie możliwe, ponieważ nie było klamki. Zaraz,
zaraz. Co się właściwie stało? Czy to sprawka Natalki, że tu siedzę? Niemożliwe. Dlaczego miałaby mnie tak urządzić? Mimo
wszystko byłam pewna że to ona. Zauważyłam coś w kącie. Była
to lampka. I nawet działa. Przynajmniej będzie coś
widać. Tylko co ja mam robić? Położyłam
się na łóżku. Harry i reszta na pewno się zorientują
że mnie nie ma. W końcu miałam do nich iść wieczorem. Mam
nadzieję że coś zrobią. Z
takimi myślami zasnęłam.
Wreszcie udało mi się coś napisać. Nie wiem czy to jest dobre. Sami oceńcie. Pomysł na rozdział podsunęła mi Ola (ona będzie wiedzieć że to o niej) której bardzo za to dziękuję.
Mam jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Wraz z Alexandrą zakładamy (a przynajmniej planujemy) założyć nowego bloga. Co z tego będzie to nie wiem, bo jak my się za coś zabierzemy to tego nie skończymy. Po prostu nie da się pracować co chwila śmiejąc się z wszystkiego.
W każdym razie błagam
KOMENTUJCIE.
Rozdział świetny, wreszcie jakaś większa akcja : ))
OdpowiedzUsuńA co do bloga to zobaczymy co z tego wyjdzie ; D