piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 10

Stałam właśnie koło willi ciotki. Czekałam aż ktoś mi otworzy. Nie wiedziałam czy Natalka tu jest, ale moje podejrzenia potwierdziły się gdy otworzyła mi drzwi. Na jej twarzy malowały się wyraźne zakłopotanie i niepewność.
- Co ty tu robisz?
- Szukam cię. Wszyscy cię szukają. I panikują. Co ty sobie myślałaś? Że tak po prostu przed nami uciekniesz?
- Nie, ale proszę, zrozum mnie. Nie jestem w stanie mieszkać z chłopakami pod jednym dachem.
- Ja to doskonale rozumiem. Ale mogłaś komuś powiedzieć, że się wynosisz.
- No wiem. Przepraszam. To mnie po prostu przerosło.
- Okej. Więc teraz będziesz tu mieszkać?- Postanowiłam zmienić temat.
- Chyba tak.
- A nie lepiej by było gdybyś się do mnie przeprowadziła?
- Raczej nie. Oni tam za często będą.
- No dobra. A wpuścisz mnie do środka czy będziemy gadać w drzwiach?
- A, już. Przepraszam. - Zaczęłyśmy się chichrać jak głupie. - Idź usiądź do salonu, a ja zrobię nam kawy. I ciotki nie ma. Pojechała do jakiś znajomych.
- Oki.
Usiadłam na wygodnej kanapie i czekałam na siostrę. Nagle ktoś podchodząc do mnie od tyłu zatkał mi czymś usta i nos. Po chwili straciłam przytomność.


: Natalka :

Nie chciałam tego zrobić, ale nic innego nie przychodziło mi do głowy. Dowiedziałam się wczoraj, że ciocia ma w piwnicy pokój, do przetrzymywania ludzi. Wprawdzie dość mnie to przestraszyło, ale z jakiegoś powodu postanowiłam u niej zostać. Nie mam pewności czy ciocia jest psychicznie chora, czy to po prostu głupota, ale nic. Wiem że nie będzie mi miała za złe jeśli go użyje. Asia nie była wcale ciężka, więc nie sprawiło mi problemu zniesienie jej po schodach. Wniosłam ją do małego pokoiku z łóżkiem i lampką. Nie było żadnego okna. Położyłam siostrę na łóżku, po czym wyjęłam jej telefon z kieszeni i wychodząc zamknęłam żelazne drzwi na klucz. Nie chciałam żeby chłopcy dowiedzieli się gdzie ona jest, więc w razie gdyby postanowili namierzyć jej telefon wyłączyłam go. Jeszcze później go wywiozę gdzieś indziej. Poszłam do swojego pokoju. Podeszłam do dużego okna i wyciągnęłam paczkę papierosów. Co ja robię? Porywam siostrę? Moją ukochaną, młodszą siostrę?


: Asia :

Obudziłam się. Leżałam na łóżku w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczyłam zarys jakichś drzwi. Ostrożnie podeszłam do nich. Chciałam je otworzyć, ale to okazało się nie możliwe, ponieważ nie było klamki. Zaraz, zaraz. Co się właściwie stało? Czy to sprawka Natalki, że tu siedzę? Niemożliwe. Dlaczego miałaby mnie tak urządzić? Mimo wszystko byłam pewna że to ona. Zauważyłam coś w kącie. Była to lampka. I nawet działa. Przynajmniej będzie coś widać. Tylko co ja mam robić? Położyłam się na łóżku. Harry i reszta na pewno się zorientują że mnie nie ma. W końcu miałam do nich iść wieczorem. Mam nadzieję że coś zrobią. Z takimi myślami zasnęłam. 



Wreszcie udało mi się coś napisać. Nie wiem czy to jest dobre. Sami oceńcie. Pomysł na rozdział podsunęła mi Ola (ona będzie wiedzieć że to o niej) której bardzo za to dziękuję.
Mam jeszcze jedno ogłoszenie parafialne. Wraz z Alexandrą zakładamy (a przynajmniej planujemy) założyć nowego bloga. Co z tego będzie to nie wiem, bo jak my się za coś zabierzemy to tego nie skończymy. Po prostu nie da się pracować co chwila śmiejąc się z wszystkiego. 


W każdym razie błagam
KOMENTUJCIE. 

1 komentarz:

  1. Rozdział świetny, wreszcie jakaś większa akcja : ))

    A co do bloga to zobaczymy co z tego wyjdzie ; D

    OdpowiedzUsuń