(tydzień później)
Oczami Natalki:
Mimo codziennych poszukiwań nadal nikt nie znalazł zguby. Chciało
mi się płakać. Nie wiedziałam co się z nią dzieje, jak się
czuje, ani co robi. Siedziałam z chłopakami w salonie i oglądaliśmy
jakiś film, lecz nie mogłam się skupić na akcji. Zayn to zauważył.
- Ej, spokojnie. Znajdziemy ją. - Przytulił mnie. Było to miłe.
- Mama nadzieję. - Co prawda teraz nikt nie szukał, ale to dlatego
że postanowiliśmy zrobić przerwę.
Po jakiś dziesięciu minutach dostałam SMSa. Numer był nieznany.
Przeczytałam go i mnie zatkało. Po policzkach zaczęły płynąć
mi łzy szczęścia. Pokazałam telefon chłopakom. Widać było że
ulżyło im tak samo jak mi. Asi nic nie jest i chce się spotkać
za godzinie w tej małej knajpce niedaleko nas. Szybko odpisałam że
będziemy. Pobiegłam na górę zmyć trochę rozmazany makijaż.
Nie zrobiłam nowego, bo mógł skończyć tak jak ten. Po
zakończeniu całej operacji zeszłam na dół. Chłopcy byli gotowi
więc wyszliśmy.
Dwadzieścia minut i byliśmy na miejscu. Zajęliśmy stolik pod
oknem i czekaliśmy, bo byliśmy przed czasem. Niall oczywiście
zamówił sobie jedzenie. Podwójną porcję frytek z kotletem.
Kiedy kelnerka przyniosła mu zamówienie, mnie zatkało. To była
Asia.
- Co ty tu robisz?
- Przyniosłam mu zamówienie, ale jeśli tego pragniecie to zabiorę
je z powrotem. - Uśmiechnęła się do Niall'a.
- Nieee. Nie rób mi tego. Nie odbieraj mi mojego największego
skarbu. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Siostra dosiadła się do nas. Gadaliśmy chwilę co u nas, co u
niej. Kiedy w rozmowie było coś o mnie i Liamie patrzyła na mnie
z pod przymrużonych powiek, ale tak, aby nikt nie zobaczył.
Oprócz tego była to przyjemna rozmowa.
- Więc przechodziliście tym chodnikiem codziennie, nawet kilka
razy was widziałam, ale nie wpadliście na pomysł zajrzenia tu?
Hahahahaha.
- To nie jest śmieszne. Naprawdę się martwiliśmy.
Oczami Asi:
Wydawało mi się śmieszne, że mnie nie znaleźli nawet dzięki
Niall'owi. Kiedy uznałam, że nigdy tu nie wejdą, napisałam do
nich.
- Chodź już. Skończ gadać.
Jak ta kelnerka mnie denerwowała. Cały czas tylko mi rozkazywała.
Co mnie obchodzi, że pracowała tu przede mną. Chyba miałam prawo
do przerwy?! Nie zmieniało to jednak faktu, że potrzebowała
pieniędzy.
- Przepraszam kochani, muszę iść.
Wydaje mi się, że chcieli coś jeszcze powiedzieć, ale odeszłam.
Poszłam do pokoju na zapleczu, założyłam fartuszek i ruszyłam
obsłużyć stolik na środku.
- Czy mogę przyjąć zamówienie?
- Jasne. Poproszę mocno wypiekany stek oraz twój numer telefonu. - Spojrzałam na gościa. To był ten co pokazał mi lokal.
- Za stek 18, a numeru nie dam. - Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Nie bądź taka. Wiem, że się nie znamy, ale wtedy chciałem z
tobą pogadać. Niestety śpieszyłem się. To chociaż teraz
pogadajmy.
- Nie mogę. Przed chwilą zrobiłam sobie przerwę. Za kolejną
mnie zwolnią. - Miałam grymas na twarzy.
- Jeśli pogadam z twoim szefem to nie zwolnią.
- To kim ty jesteś?
- Jego synem. Jacek mam na imię.
- Asia.
Faktycznie był podobny do tego zgreda z biura.
Oczami Liam'a:
Gdy zobaczyliśmy Asię ulżyło nam, nawet bardzo. Musiała kontynuować pracę, ale byłem pewny, że jak już wiemy gdzie
jest, to jeszcze do niej przyjdziemy....
Ten rozdział dedykuje Natalce ;*
Ooo dziękuje ;***
OdpowiedzUsuńTo opowiadanie robi się coraz ciekawsze...
Czekam z niecierpliwością na następne.!!
<3