niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 5


(tydzień później)

Oczami Natalki:

Mimo codziennych poszukiwań nadal nikt nie znalazł zguby. Chciało mi się płakać. Nie wiedziałam co się z nią dzieje, jak się czuje, ani co robi. Siedziałam z chłopakami w salonie i oglądaliśmy jakiś film, lecz nie mogłam się skupić na akcji. Zayn to zauważył.
- Ej, spokojnie. Znajdziemy ją. - Przytulił mnie. Było to miłe.
- Mama nadzieję. - Co prawda teraz nikt nie szukał, ale to dlatego że postanowiliśmy zrobić przerwę.
Po jakiś dziesięciu minutach dostałam SMSa. Numer był nieznany. Przeczytałam go i mnie zatkało. Po policzkach zaczęły płynąć mi łzy szczęścia. Pokazałam telefon chłopakom. Widać było że ulżyło im tak samo jak mi. Asi nic nie jest i chce się spotkać za godzinie w tej małej knajpce niedaleko nas. Szybko odpisałam że będziemy. Pobiegłam na górę zmyć trochę rozmazany makijaż. Nie zrobiłam nowego, bo mógł skończyć tak jak ten. Po zakończeniu całej operacji zeszłam na dół. Chłopcy byli gotowi więc wyszliśmy.
Dwadzieścia minut i byliśmy na miejscu. Zajęliśmy stolik pod oknem i czekaliśmy, bo byliśmy przed czasem. Niall oczywiście zamówił sobie jedzenie. Podwójną porcję frytek z kotletem. Kiedy kelnerka przyniosła mu zamówienie, mnie zatkało. To była Asia.
- Co ty tu robisz?
- Przyniosłam mu zamówienie, ale jeśli tego pragniecie to zabiorę je z powrotem. - Uśmiechnęła się do Niall'a.
- Nieee. Nie rób mi tego. Nie odbieraj mi mojego największego skarbu. - Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Siostra dosiadła się do nas. Gadaliśmy chwilę co u nas, co u niej. Kiedy w rozmowie było coś o mnie i Liamie patrzyła na mnie z pod przymrużonych powiek, ale tak, aby nikt nie zobaczył. Oprócz tego była to przyjemna rozmowa.
- Więc przechodziliście tym chodnikiem codziennie, nawet kilka razy was widziałam, ale nie wpadliście na pomysł zajrzenia tu? Hahahahaha.
- To nie jest śmieszne. Naprawdę się martwiliśmy.


Oczami Asi:

Wydawało mi się śmieszne, że mnie nie znaleźli nawet dzięki Niall'owi. Kiedy uznałam, że nigdy tu nie wejdą, napisałam do nich.
- Chodź już. Skończ gadać.
Jak ta kelnerka mnie denerwowała. Cały czas tylko mi rozkazywała. Co mnie obchodzi, że pracowała tu przede mną. Chyba miałam prawo do przerwy?! Nie zmieniało to jednak faktu, że potrzebowała pieniędzy.
- Przepraszam kochani, muszę iść.
Wydaje mi się, że chcieli coś jeszcze powiedzieć, ale odeszłam. Poszłam do pokoju na zapleczu, założyłam fartuszek i ruszyłam obsłużyć stolik na środku.
- Czy mogę przyjąć zamówienie?
- Jasne. Poproszę mocno wypiekany stek oraz twój numer telefonu. - Spojrzałam na gościa. To był ten co pokazał mi lokal.
- Za stek 18, a numeru nie dam. - Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Nie bądź taka. Wiem, że się nie znamy, ale wtedy chciałem z tobą pogadać. Niestety śpieszyłem się. To chociaż teraz pogadajmy.
- Nie mogę. Przed chwilą zrobiłam sobie przerwę. Za kolejną mnie zwolnią. - Miałam grymas na twarzy.
- Jeśli pogadam z twoim szefem to nie zwolnią.
- To kim ty jesteś?
- Jego synem. Jacek mam na imię.
- Asia.
Faktycznie był podobny do tego zgreda z biura.



Oczami Liam'a:

Gdy zobaczyliśmy Asię ulżyło nam, nawet bardzo. Musiała kontynuować pracę, ale byłem pewny, że jak już wiemy gdzie jest, to jeszcze do niej przyjdziemy....





Ten rozdział dedykuje Natalce ;*

1 komentarz:

  1. Ooo dziękuje ;***

    To opowiadanie robi się coraz ciekawsze...

    Czekam z niecierpliwością na następne.!!

    <3

    OdpowiedzUsuń