wtorek, 29 maja 2012

Rozdział 2


Wsiadłyśmy do ich samochodu. Nie było problemu się zmieścić, bo mają ten super, z ośmioma miejscami. Od zawsze podobały mi się takie, chociaż nigdy nie miałam okazji takim jechać. Chłopcy spakowali nasze walizki do bagażnika i po chwili ruszyliśmy. Po drodze nie gadaliśmy za dużo. Byłyśmy zajęte oglądaniem widoków, które były cudowne. Wszystko było ślicznie oświetlone. Nie było to dziwne zważywszy na późną porę. Dojechaliśmy do ogromnego domu. Był wspaniały. [dom] Liam pierwszy wyszedł i otworzył nam drzwi. Kiedy wychodziła Natalka trochę się zachwiała więc ją przytrzymał. Uśmiechnęła się do niego, a on to odwzajemnił.
- Chodźcie, pokaże wam wasz pokój. - Ciszę niespodziewanie przerwał Harry.
- To ty może Asi pokaż, a ja zostanę trochę z Natalią? - Widocznie  Liam ją polubił. Trochę mnie to martwiło. Przecież on ma dziewczynę. 
- Dobra, jak chcecie. Ale ty ze mną pójdziesz. Prawda? - Harry zrobił minę kota ze Shreka. Nie mogłam mu odmówić nawet gdybym chciała.
- Jasne. - Uśmiechnęłam się.
Kiedy weszliśmy do budynku przeżyłam zgon. Po pierwsze salon. [salon] . Po drugie kuchnia. [kuchnia] . Były tu jeszcze drzwi do łazienki, lecz nie chciałam ich jeszcze otwierać. Kiedy Hazza zobaczył moją minę zaczął się śmiać. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc po prostu kazałam mu zaprowadzić mnie dalej. Weszliśmy na piętro po schodach. Było tam sześć drzwi. Pokazał ostatnie po lewej stronie. Gdy je otworzyłam myślałam, że padnę na miejscu. [pokój]. Pokój był wspaniały. Po prawej stronie były otwarte drzwi do łazienki. Nie była tak duża jak pokój, ale to nawet lepiej. Po co komu taka wielka łazienka.
- Ten pokój jest cudowny.
- A dostanę coś za taki ładny pokój? - Uśmiechnął się chytrze
- A co chcesz?
- Hmmmm, buziaka w polika.?- Jeszcze większy uśmiech.
- Czemu nie?
Podeszłam i dałam mu tego buziaka. Sama nie wiem jak, ale skończyło się tym, że staliśmy objęci i patrzyliśmy sobie w oczy. Nasze twarze były coraz bliżej siebie. Prawie się pocałowaliśmy, gdy do pokoju wparował Niall z walizkami. Szybko od siebie odskoczyliśmy.
- No hej. Gdzie to postawić?- Krzyknął.
- Tutaj, przy łóżku.
- Dobra, dobra. A teraz schodźcie ze mną i idziemy do ogródka.
- Ja to chyba pójdę już spać.- Naprawdę byłam zmęczona. Podróż, poznanie One Direction. Dodatkowo musiałam sobie wszystko przemyśleć.
- Jak wolisz. To pa. - I wybiegł z pokoju. Przy okazji potknął się na schodach. Ale po chwili biegł dalej.
- Naprawdę nie pójdziesz ze mną? - Znowu oczy kota.
- Sorki. Spać mi się chce. - Uśmiechnęłam się przepraszająco.
- No jak chcesz. W takim razie ja Cię zostawię. Dobranoc.- Pocałował mnie w czoło i wyszedł zamykając drzwi.
Nie myśląc o niczym poszłam do łazienki wziąć prysznic i umyć zęby. Po 20 minutach leżałam w łóżku. Mogłam na spokojnie pomyśleć. Co ja wogóle robię. Znam tego chłopaka od kilku godzin, a już się prawie pocałowaliśmy. Z jednej strony bardzo mi się podobał, ale z drugiej bałam się, że zrobi to co Tomek. A oprócz tego dopiero co zmarli rodzice. Nie mogę już się umawiać.
Nie chciało mi się już nawet myśleć, więc położyłam się i zasnęłam.

OCZAMI NATALII:
Harry właśnie zabrał Asię na górę. Ja wolałam na razie zostać z Liam'em i resztą. Pokazali mi, które okna są od naszego pokoju. Miałyśmy ogromny balkon. Oczywiście wspólnie z Harrym i Louis'em. Niall zaproponował, że zaniesie nasze walizki do pokoju. Nie wiem jakim cudem wziął na raz trzy walizki, ale grunt, że dał radę.
- To przyjdź na basen.- Krzyknął do niego Liam.
- Doooobraa.
- Macie basen? - Od przodu domu nie było go widać.
- Jasne. A ty zaraz w nim będziesz. - Zaczął się śmiać
- CO?!
Wziął mnie na ręce i pobiegł na tył domu. Próbowałam się wyrywać, ale był za silny. Podbiegł do basenu i mnie wrzucił.
- Liam, ty głupku. Wyciągnij mnie stąd.- Krzyczałam bardzo głośno.
Podszedł do mnie i podał mi rękę. Pociągnęłam go do siebie.
- Ej, teraz ja jestem cały mokry. - Śmiał się.
- Ja też tak chce. - Krzyknął Louis i wskoczył do nas z marchewką w ręku. “Skąd on miał marchewkę?!” No nie ważne. Za nim wskoczyli Zayn i Niall. Widocznie już zaniósł walizki.
- Zgadnijcie co oni tam robią.- Oczywiście się śmiał
- Hmmmmmm. Całują się? - Zayn
- BINGO!
- Co?! Harry mnie zdradza? - Lou udawał oburzonego. - Jak on mógł mnie tak potraktować?!
Jego słowa wywołały u wszystkich śmiech.
Chwilę później doszedł do nas Hazza. Marchewkowy potwór zaczął się z nim na niby kłócić. Spędziliśmy na dworze jeszcze godzinę po czy zasnęłam na leżaku. 



Mam nadzieję że rozdział jest fajny. Mi osobiście się całkiem podoba. 
Mam prośbę. Jak czytacie to zostawcie jakiś komentarz co sądzicie. 

2 komentarze: