Od dwóch tygodni moje życie bardzo się zmieniło. Rodzice zginęli w wypadku, chłopak ze mną zerwał i na dodatek właśnie byłam w drodze do ciotki, która mieszka w Londynie. Nie przeszkadzałam mi przeprowadzka do innego kraju. Jedynie będę tęsknić za moimi przyjaciółkami Olą i Angelą.
Siedziałam
tak z podkulonymi nogami, słuchając piosenek One Direction i cicho
popłakując, bo wciąż tęskniłam za Tomkiem i nie mogłam
uwierzyć, że zostawił mnie dla mojej przyjaciółki, a właściwie
to byłej przyjaciółki. W tym momencie siostra wyjęła mi
słuchawki z uszu.
-
Ogarnij się, bo zaraz lądujemy.
Powoli
schowałam słuchawki i telefon do torebki, otarłam oczy i
usiadłam, czekając aż znajdziemy się na ziemi. Kiedy wyszłyśmy
z samolotu, skierowałyśmy się po bagaże. Odnalezienie toreb nie
zajęło nam zbyt dużo czasu. Po załatwieniu wszystkich spraw
zaczęłyśmy szukać ciotki. Umówiłyśmy się z nią na 1630
przy wejściu do budynku. Szukałyśmy dobre 40 minut, ale nigdzie
jej nie było. Zrezygnowana zostawiłam siostrę usiadłam na
ławce. Było jasne, że zapomniała o naszym przyjeździe. Cała
ciotka. Nigdy nie ogarnięta. Postanowiłam do niej zadzwonić.
Wyjęłam
telefon z kieszeni i wybrałam numer cioci. - „ Wybrany abonent
jest w tym momencie nie osiągalny”. Spróbowałam jeszcze trzy
razy, ale bez skutku. Czułam się strasznie. Nawet nie wiedziałam
gdzie jest Natalka. Zniknęła mi z oczu i już. Żeby się odprężyć
założyłam słuchawki i puściła piosenki mojego ulubionego
zespołu. Gdy tylko zaczął śpiewać Harry zrobiło mi się
lepiej.
Nagle
ktoś szturchnął mnie w ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam,
że to siostra. Nie miała wesołej miny. Wręcz przeciwnie.
- Co
się stało? - Szybko zapytałam. Z jednej strony chciałam
wiedzieć, ale z drugiej nie wiem czy byłam na to gotowa.
- Może
nie wiesz, ale ciotka Polly jest dość znana w Londynie z imprez na
bogato oraz częstych wyjazdów za granice. Funduje to wszystkim
znajomym i jadą na dłuuugi czas. - Kiwałam głową. Domyślałam
się co zaraz usłyszę. Oczywiście miałam rację. - Właśnie
przed wczoraj wyjechała do Tokio.
- DO
TOKIO?!
- Tak!
- To
co my mamy niby zrobić? Nie stać nas na bilety do Polski, a nawet
jeśli to nie mamy do kogo wracać. Tu też nikogo nie znamy.-
Zaczęłam płakać.
- Nie
wiem. Ale jak na razie to chodź coś zjeść. Potem pomyślimy co
robić. Dobra?
-
Spoko. - Mój głos oczywiście nie był wesoły.
- Ej,
nie płacz. - Przytuliła mnie mocno. Byłam jej za to bardzo
wdzięczna. Naprawdę ją kochałam.
Poszłyśmy
do knajpki na przeciwko lotniska. Ja wzięłam frytki i colę, a
Nata sałatkę warzywną. Na zamówienia nie czekałyśmy długo.
Już po chwili jadłyśmy. Po pół godzinie byłyśmy najedzone.
Nadeszła pora, by pomyśleć co ze sobą zrobimy. Chciałam już
zadać siostrze pytanie, lecz przeszkodziła mi piątka chłopaków,
którzy akurat weszli do budynku i zaczęli strasznie hałasować.
Jeden z nich podszedł do nas :
-
Cześć. Pewnie nie chcecie ustąpić nam miejsca, albo pozwolić
nam się dosiąść do was? Osobiście wolę te drugą opcję. -
Spojrzał się na mnie i się uśmiechnął. Nie wiedziałam co
powiedzieć. Nie dlatego, że zagadał do nas jakiś przystojniak.
Nie wiedziałam, dlatego że to był sam Zayn Malik!! Nie patrzyłam
nawet na reakcję Natalki.
- To
może się dosiądziecie? - Ona przynajmniej coś powiedziała.
-
Chłopaki, chodźcie. Dziewczyny pozwalają nam z nimi usiąść. -
Reszta szybko się dosiadła. - Ja jestem Zayn. To jest Harry,
Louis, Liam i Niall. - Przedstawił nam ich.
Ja się
nie mogłam odezwać więc Natala wzięła sprawy w swoje ręce. -
Ja jestem Natalia, a to mają siostra Asia. - Zayn nadal się na
mnie patrzył z uśmiechem. Odwzajemniłam go i postanowiłam coś
powiedzieć.- Czemu chcecie siedzieć tu, skoro jest tyle wolnych
miejsc? - Było to głupie, bo mogli sobie przez to odejść.
Dopiero po fakcie pomyślałam.
- A
jakoś tak zawsze tu siadaliśmy. Poza tym jesteście ładne. - Nie
odeszli. Spowodowało to na mojej buźce pojawił się banan -
Widzę, że macie bagaże. Gdzie jedziecie?
Spojrzałyśmy
na siebie z siostrą. Od razu posmutniałyśmy i chłopcy to
zobaczyli.
-
Powiedziałem coś nie tak?
- Nie.
Po prostu przyjechałyśmy tu do ciotki i okazało się, że
pojechała do Tokio. Oczywiście zapomniała o nas. - Powiedziałam
-
Bardzo mi przykro. Ale skoro jej nie ma to nie możecie wrócić do
domu? Skąd w ogóle jesteście?
- Z
Polski. I nie, nie możemy wrócić do domu. Najmniejszym powodem
jest to, że nas na to nie stać.
- To
my wam kupimy bilety. - Powiedział Liam.
- To
miłe z waszej strony, ale nawet nie mamy gdzie wrócić.- Natala -
Nasi rodzice nie żyją. Jedyną bliską osobą była ciocia Polly.
-
Jejku, nie miałem pojęcia. Przepraszam.
-
Spoko. Nie mogłeś wiedzieć.
Zayn
przejął inicjatywę. - Jeśli nie macie co ze sobą zrobić to
możecie zostać u nas.- Reszta pokiwała głowami.
- Nie.
Nie możemy wam zawracać głowy.
- Jak
zawracać głowę. Bez przesady. Z chęcią was przyjmiemy, nawet
na zawsze.
-
Serio? Przecież dopiero co się poznaliśmy i nic o nas nie wiecie.
-
Jakoś wam ufamy. - Tym razem odezwał się Niall.
Zanim
moja siostra by zmarnowała taką szansę, powiedziałam że chętnie
u nich na jakiś czas pomieszkamy.
- No
to na co czekamy. Zbieramy się i do domu.
Oczywiście przepraszam za błędy. I proszę, komentujcie. Piszcie czy się podoba czy nie. I tak dalej....:)
Oczywiście przepraszam za błędy. I proszę, komentujcie. Piszcie czy się podoba czy nie. I tak dalej....:)
hm.. ciekawe co one będą z nimi robić??
OdpowiedzUsuńheh :***
Ale fajnie, podoba mi się. Czekam na następny :*
OdpowiedzUsuń